strona główna > wstęp
wybierz miasto:
B C D G K L Ł O P S T W KONKURSY

Warszawa
Galeria Apteka Sztuki
Marco Angelini, "Płynna Pamięć"
26.04.2019 - 24.05.2019

Na wystawie zaprezentowane zostaną dzieła powstałe w latach 2017-2019, wśród nich malarstwo, rzeźba, instalacja oraz video, dla których inspiracją stały się podróże i związane z nimi wspomnienia artysty.

Według Zygmunta Baumana „społeczeństwo «płynnej nowoczesności» to społeczeństwo, w którym warunki działania ulegają zmianie, zanim sposoby działania zdążą zakrzepnąć w zwyczajowych i rutynowych formułach. Płynność życia i płynność społeczeństwa zasilają i wzmacniają się wzajemnie. Płynne życie, podobnie jak płynne społeczeństwo, nie potrafi zbyt długo zachować swego kształtu ani utrzymać stabilnego kursu”.
W sztuce Marco Angeliniego, którą od 25 kwietnia będzie można oglądać w warszawskiej Aptece Sztuki, z łatwością odnajdujemy styczność z tym stwierdzeniem. Mnogość wspomnień z podróży, przywoływanych przez artystę za pomocą rozmaitych przedmiotów, „osobistych” form i kolorów, niemal niepowtarzalnych i niemożliwych do odtworzenia, kreśli strefę ledwie dostrzegalnych wzajemnych wpływów, zazębiając się, a jednocześnie zachowując płynną naturę, nieustannie współ-istniejąc jedne w drugich.
Płynność i współ-płynność przedmiotów, kształtów, kolorów i przestrzeni stały się cechami charakterystycznymi sztuki Angeliniego, precyzyjnej, lecz nigdy przedkonceptualnej. Pozwalają one na to, by pole widzenia odbiorcy bezwarunkowo się w nich zanurzyło, niczym w mogącej trwać w nieskończoność zabawie w rozsypywanie i ponowne porządkowanie elementów układanki. Wszystko zazębia się ze sobą, a co za tym idzie – wynika jedno z drugiego jak samoodradzające się źródło dobrostanu. Sztuka Angeliniego jest wolna od negatywności i zniechęcenia, pozbawiona wszelkiej możliwej przyczyny dyskomfortu. Kieruje nas raczej w stronę łagodnej akceptacji własnych przeżyć i doświadczeń, posługując się pamięcią jako niewyczerpanym źródłem nowych bodźców, dróg i rozwiązań. Przykładem niech będą choćby liczne kolaże, które przenoszą obrazy z podróży artysty. Raz pełen energii i figlarnego światła brokat, innym razem przywodzące na myśl doniosłą sakralność złoto płatkowe łączą się z płynnym malarstwem akrylowym, wprowadzającym wszystko w ruch, inicjującym niespieszną transformację, nad której przebiegiem czuwa dłoń artysty. W ten sposób symbolicznie prowadzi on odbiorcę przez długą drogę w rzece życia – tej samej zmiennej rzece, do której wstąpił Heraklit z Efezu.
Obraz drogi nie jest tu przywołany bez przyczyny. Artysta – mający w zwyczaju „zapisywanie” na płótnie doświadczeń z życia opowiadających o nim samym i o innych – czyni częścią wystawy nagranie wideo. Do jego realizacji zaprosił odbiorców swojej sztuki – widzimy ich przemierzających drogę, powoli, każdy w swoim tempie, stawiających krok za krokiem po czerni wszechświata i egzystencji. Ich kroki wyznaczają ścieżki życia, a droga staje się podążaniem, akceptacją i wreszcie ewolucją przez sublimację i przemianę wspomnień.
Pamięć artysty o Polsce i przywiązanie do niej uwidaczniają się najwyraźniej w cyklu z kogutem, symbolizującym polską sztukę ludową w jej najbardziej szlachetnej formie. Jej elementy pojawiać się będą w dziełach Angeliniego w połączeniu z rozmaitymi wątkami egzystencji, pojmowanymi jako tkanka społeczna.
Wreszcie, zamknięte w gablocie, która może przywodzić na myśl ich pozorną kruchość, swoje miejsce znalazły odlewy serc – niewielkie, lecz silne dzięki energetycznym, mocnym barwom, z widocznym unerwieniem, znakami szczególnymi, historią i przeżyciami każdego, kto doświadczył przemiany. Odlewy serc, które jeszcze pulsują, a więc posuwają się naprzód, żyją.

Giuditta Elettra Lavinia Nidiaci, kurator, przełożyła Katarzyna Foremniak

Marco Angelini, „Kogut”, 2018, mixed technique on canvas, 30 x 30 cm

Do wężyka

Mat. pras. Apteki Sztuki

[zwiń]

   »

W majowym „Arteonie” okresy błękitny i różowy w twórczości Picassa, będące tematem wystawy odbywającej się w Fondation Beyeler, omawia Karolina Greś. Karolina Staszak przygląda się fotografiom laureatki Nagrody „Arteonu” za rok 2018, Laury Makabresku. Z okazji wystawy „Lee Krasner: Living Colour” w londyńskiej Barbican Art Gallery sylwetkę artystki przybliża Wojciech Delikta. O współczesnej architekturze sakralnej z Jakubem Turbasą, autorem książki „Ukryte piękno. Architektura współczesnych kościołów”, rozmawia Ewa Kiedio.

W najnowszym „Arteonie” również: Zofia Jabłonowska-Ratajska pisze o pokazie Katarzyny Józefowicz w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, wystawę „Malarz. Mentor. Mag. Otto Mueller a środowisko artystyczne Wrocławia” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu recenzuje Agnieszka Salamon-Radecka, a rzeźby Pawła Jacha rekomenduje Tomasz Biłka OP. Zbigniew Jan Mańkowski omawia publikację „Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza” autorstwa amerykańskiego malarza Erica Karpelesa. W rubryce „Zaprojektowane” Julia Błaszczyńska opowiada o poznańskim powojennym meblarstwie. Łukasz Murzyn natomiast podsumowuje prace nad projektem „Dogmat! W co wierzą artyści?”, w którym wzięli udział m.in. Iwona Demko, Cecylia Malik i Łukasz Surowiec.

W majowym „Arteonie” także aktualia i inne stałe rubryki.

Oskarżenie czy zwierciadło

Karolina Staszak

Kiedy składamy majowy numer „Arteonu”, płonie katedra Notre-Dame de Paris. Cały świat obserwuje tę tragedię. Prawie każdy post na Facebooku dotyczy tego wydarzenia, które ewidentnie łączy moich znajomych ponad podziałem na wierzących i niewierzących – wszak katedra jest nie tylko symbolem chrześcijańskiej Europy, ale także obiektem architektonicznym najwyższej klasy, perłą gotyku, popisem artystycznych i inżynieryjnych możliwości człowieka. Roger Scruton pisał, że „architektura jest zwierciadłem, w którym przegląda się cywilizacja”. Być może dlatego mogłam odnotować tyle rozpaczliwych reakcji na pożar katedry, że wszyscy, niezależnie od naszego stosunku do chrześcijaństwa, a więc i do średniowiecza (owych stereotypowo „ciemnych wieków”), wolimy przeglądać się w arcydziele, które uzasadnia nasze dobre samopoczucie jako przedstawicieli owej cywilizacji – coraz bardziej świeckiej, ale korzeniami wciąż tkwiącej w chrześcijaństwie. Ta potrzeba jest widoczna zwłaszcza w obliczu innej, powszechnie odczuwanej prawdy, którą wyraził z kolei Nicolás Gómez Dávila, pisząc: „Największym oskarżeniem współczesnego świata jest jego architektura”.       

W niniejszym numerze prezentujemy bardzo interesującą rozmowę na temat współczesnej architektury sakralnej, którą z Jakubem Turbasą, autorem książki „Ukryte piękno. Architektura współczesnych kościołów”, przeprowadziła Ewa Kiedio. Reakcje na paryską tragedię pozwalają przypuszczać, że temat ten jest istotny nie tylko dla chrześcijan – wszak piękne obiekty sakralne przyjemnie wpiszą się w taki czy inny krajobraz, natomiast brzydkie go zeszpecą i będą nieznośne dla każdego oka. Oczywiście, nasze oceny nie muszą się pokrywać – kwestia wrażliwości, oczekiwań, ale także – co jest dość istotne – edukacji artystycznej wiernych. Kardynał Ratzinger w książce „W drodze do Jezusa Chrystusa”, w kontekście refleksji na temat sztuki wspominał o tym, że prowadzenie człowieka do spotkania z pięknem powinno być wręcz duszpasterskim obowiązkiem, który nie jest realizowany pomimo braku przeciwwskazań ze strony Kościoła, a nawet inspiracji płynących z refleksji teologicznej (jak np. myśl Hansa Ursa von Balthasara).

Prawdą jest, że „główny obieg instytucjonalny pozostaje w rękach przedstawicieli »szorstkiego sojuszu« lewicy i liberałów” – jak pisze artysta Łukasza Murzyn, prezentujący na naszych łamach swój badawczy projekt „Dogmat! W co wierzą artyści?”, w ramach którego spotkali się twórcy pozornie niemający ze sobą nic wspólnego. Bardzo podoba mi się dialogiczne podejście Murzyna, który stawia na spotkanie i wierzy w możliwość porozumienia ponad podziałami. Jego wersja chrześcijaństwa nie ma nic wspólnego z niestosownym triumfalizmem i mentalnym zatrzymaniem się w epoce Christianitas. Murzyn funkcjonuje poza logiką „wojny kultur”, marząc o instytucjach światopoglądowo neutralnych, które stworzą równe szanse artystom wyznającym różne systemy wartości. Widzimy przecież, że jest wielu twórców zupełnie na serio podchodzących do spraw wiary – choćby rekomendowany przez Tomasza Biłkę OP Paweł Jach czy laureatka Nagrody „Arteonu”, o której piszę w tekście „Leczenie ran”. Także dla nich powinno znaleźć się miejsce w instytucjonalnym obiegu sztuki – obok wszelkich przejawów każdej innej twórczości, byśmy na bieżąco mogli oceniać – parafrazując użyte wyżej cytaty – czy sztuka współczesna jest „największym oskarżeniem współczesnego świata”, czy po prostu „zwierciadłem, w którym przegląda się cywilizacja”. 

Okładka: Pablo Picasso, „Acrobate et jeune arlequin”, 1905, gouache on cardboard, 105 x 76 cm, private collection, ˆ Succession Picasso / 2018, ProLitteris, Zurich, materiały prasowe Fondation Beyeler