strona gwna > wstp
wybierz miasto:
B C G J K N O P R S T U W KONKURSY

Kielce
BWA
Renata Jaworska, „Mapy i terytoria”
03.08.2018 - 31.08.2018

„Mapy i terytoria” – tytu obszernego, malarsko-rysunkowego cyklu najnowszych prac Renaty Jaworskiej, w konfrontacji z ich form, wydaje si by tytuem dosownie informacyjnym. Kada bowiem z prac z tej serii to precyzyjnie – cho pdzlem – wykrelona mapa jakiego obszaru, sprawiajcego wraenie rzeczywistego. Dopiero przy bliszym wgldzie w materi gstego i zdyscyplinowanego, malarskiego rysunku, zauwaa si, e jest to jednak terytorium przynalece raczej do wiata wewntrznego artystki, wyodrbnione z jej emocji, dozna i odczu. Terytorium niejako „nadbudowane” na planach konkretnych, zwizanych z jej yciem miejsc i od nich w pewnym sensie zalene – bo przez te miejsca wzbogacone zwizanymi z nimi przeyciami i przemyleniami. Artystka wyznaje, e ta cz jej twrczoci wynika z prb znalezienia odpowiedzi na pytanie o swoj przynaleno. W jej przypadku ta przynaleno jest uwarunkowana polskim pochodzeniem i wychowaniem, ywymi tradycjami rodzinnymi, narodowymi i religijnymi – ale i jej wasnym temperamentem twrczym, fascynacj wiatem, sztuk i zwizanymi z nimi yciowymi wyborami, ktre uczyniy z niej absolwentk niemieckiej uczelni, uczennic charyzmatycznego Jrga Immendorffa i artystk mieszkajc i tworzc w Niemczech. A moe jest to take prba spojrzenia z zewntrz, z dajcego dystans oddalenia, na pltanin yciowych cieek i drg, oraz – przez nie wyznaczonych – obszarw i granic swojej egzystencji?  Mapa, jako paski, abstrakcyjny i typowo graficzny zapis trjwymiarowej przestrzeni, spenia w tych pracach potrjn rol: rodka wyrazu, schematu kompozycji – i punktu wyjcia do autorskiego, plastycznego komentarza. Autorka zdaje si wprowadza w obszar znaczeniowy dzie take jej funkcj i ide: jako zapisu miejsca i jako przewodniczki, ktra nie pozwala zagubi si w trjwymiarowej przestrzeni – lub pomaga si w niej odnale. Podstaw skomplikowanej tkanki tych efektownych obrazw jest plastyczna materia zoona z kilku warstw, z ktrych kada jest inaczej malowana i kada ma inne znaczenie. Pierwsza z nich to partia ta – w wielu przypadkach najbardziej malarska i „nastrojowa”. Ta niekiedy neutralnego, czsto mikko tonowanego delikatnymi kolorami, a czasem przyjmujcego form delikatnej „patchworkowej” struktury, subtelnie namalowanej rozbielonymi kolorami, ktre, wycofujc si odcieniami chodnych barw poza kolejne, „cieplejsze” kolorystycznie warstwy, tworz zupenie „nie-mapow”, iluzj trjwymiarowoci obrazw. Tak uformowane to jest dopenieniem syntetycznie skopiowanego planu konkretnego miasta, czy mapy rzeczywistego miejsca. Kolejna warstwa skada si z pracowicie wykrelanych mnogich prostych, krzyujcych si pod rnymi ktami kolorowych i czarnych linii, ktrych ukady i zagszczenia dodatkowo wzmacniaj wraenie geometrycznej przestrzennoci. One czstokro tworz konstrukcj lub plastyczny kontekst dla warstwy ostatniej – najbardziej osobistej, nasyconej emocjami zakodowanymi w intensywnych kolorach i mocnych, ekspresyjnych pocigniciach pdzla. Ma ona form lunych ukadw mikkich, swobodnych, malarskich barwnych pasm, majcych do pewnego stopnia charakter automatycznego zapisu, ktry wie ze sob w jedn cao wszystkie elementy kompozycji.  Artystka nie uatwia odbiorcy odczytania autorskich treci swoich dzie: czasem tylko do nadrzdnej nazwy cyklu: „Mapy i terytoria” dodaje podtytuy, ktre jednak niczego nie wyjaniaj. Frazy: „Czy to jeszcze Radom?”, „Nic dobrego nie pochodzi ze Wschodu!”, czy „Ju niedugo” – zapewne odnoszce si do jej subiektywnych dozna, pozostaj dla innych cakowicie nieczytelne. Natomiast niemono rozszyfrowania istoty jej osobistego zapisu wynagradza widzom otwartoci kompozycji na ich indywidualne interpretacje i skojarzenia. Daj im one moliwo dopenienia „map i terytoriw” wsprzdnymi wasnych emocji, oraz zapisem swoich wiadomych i podwiadomych odczu. Szczeglnie intrygujco w zestawieniu z kompozycjami z cyklu „Mapy i terytoria” prezentuj si pozbawione tytuw wielkoformatowe obrazy i rysunki, przedstawiajce rozlege powietrzne przestworza, naznaczone drobnymi punkcikami ptakw i gst materi delikatnych kresek, kojarzcych si z zapisem trajektorii ich lotu. W niektrych pracach ten zapis przyjmuje zdecydowan i rytmiczn struktur krelonych w zdecydowany sposb, gsto i rwnolegle biegncych obok siebie i rwnoczenie skrcajcych linii: podobny ksztat przybraby widziany z dou rysunek wyznaczony na niebie przez krce liczne ptasie stado. Podobna struktura pojawia si w pracy VI cyklu „Mapy i terytoria”. Zestawione obok siebie widoki Ziemi widzianej z gry i nieba widzianego z dou, umiejscawia obserwatora na zewntrz – ale jednak gdzie porodku, pomidzy Ziemi i niebem.  Malarstwo Renaty Jaworskiej, pozornie zbliajce si do form sztuki abstrakcyjnej, jest jednak mocno zakorzenione w rzeczywistoci i dowiadczeniu jej wasnej tosamoci. Jzef Czapski (1896-1993), znakomity polski artysta i znawca sztuki, mwi, e s obrazy, ktre „karmi artyst”. Wydaje si, e tak te jest z obrazami z cyklu „Mapy i terytoria”: karmi one swoj twrczyni samowiadomoci, zdobyt w trakcie twrczego zgbiania zarwno wasnych podwiadomych odczu, pokadw wyciszonych przez czas emocji i bagau yciowych dowiadcze. A ta przekada si na wysoki poziom artystyczny oraz wartoci estetyczne jej znakomitej sztuki.  (Stanisawa Zacharko-agowska, kurator wystawy)

[zwi]

   »

W sierpniowym „Arteonie”: sztuce tatuau przyglda si Aleksandra Kargul, wystaw „Cricot idzie!” w krakowskiej Crikotece recenzuje Agnieszka Salamon-Radecka. O monumentalnej realizacji Christo i Jeanne-Claude, ktra stana na jeziorze w Hyde Parku, pisze Wojciech Delikta. W serii „Duchowo w sztuce” Karolina Staszak pisze o Wsplnocie Twrcw Chrzecijaskich Vera Icon.
W najnowszym „Arteonie” ponadto: Zbigniew J. Makowski recenzuje wystaw „Kociotrupy musz wstawa” w Gdaskiej Galerii Miejskiej, spotkanie z Wilhelmem Sasnalem oraz Jarosawem Modzelewskim, ktre odbyo si w warszawskim MSN, komentuje Andrzej Biernacki, Tomasz Bika OP rekomenduje twrczo Kamila Kuzko, , a seri „Poznaska awangarda” kontynuuje Agnieszka Salamon-Radecka tekstem o Arturze Marii Swinarskim. Dorota aglewska z kolei w rubryce „Rynek sztuki” pisze o retoryce rynku: jak sucha antykwariuszy i jak mwi do klienta. W sierpniowym „Arteonie” take, jak zawsze, felieton Andrzeja Biernackiego, inne recenzje, aktualia i stae rubryki. 

Okadka: tatua autorstwa Bianki Szlachty, fot. dziki uprzejmoci autorki

Duch i ciao
Karolina Staszak

Muzea pragnce uczestniczy w estetycznym festynie i co dla siebie uszczkn z jego uwagi przykuwania widza, musz wyzby si swego powinowactwa z cmentarzami i mauzoleami. Kociotrupy zoone w muzeach na przechowywanie musz wstawa” – sowa Zygmunta Baumana stay si mottem wakacyjnej wystawy, odbywajcej si w Gdaskiej Galerii Miejskiej. Day jej take tytu: „Kociotrupy musz wstawa”. Pokaz skada si z dwch czci – sal zaaranowanych konwencjonalnie z pracami nawizujcymi wprost do tradycji historii sztuk oraz przestrzeni eksperymentalnej, w ktrej znalazy si projekty z pogranicza sztuki i nauki, dziaa spoecznych, polityki, a take m.in. land artu. Pomys na wystaw jest interesujcy, ale – zwaszcza w wietle odnotowanej przez naszego recenzenta, Zbigniewa Makowskiego, nudy dominujcej w tradycyjnej czci – mona domniemywa, e przywieca jej niecny zamiar udowodnienia wyszoci drugiej opcji nad pierwsz. Wszak muzeum-laboratorium, w odrnieniu od muzeum-mauzoleum, teoretycznie jest miejscem fascynujcym, a na pewno ywym.
Jednak konstruowanie takiej alternatywy – albo „wskrzeszane trupy”, albo sztuka eksperymentalna – jest nieuczciwe. Wielu animatorw kultury chciaoby, bymy w taki czarno-biay obraz uwierzyli, tymczasem rzeczywisto sztuki jest nie tylko bogata w odcienie szaroci, ale – co wicej – skrzy si kolorami. Chciaoby si powiedzie – niczym mastaba Christo w stalowym, londyskim pejzau, o ktrej pisze dla nas Wojciech Delikta. A jak ten projekt wpisaby si w zaproponowany przez kuratorki gdaskiej wystawy podzia? Jest to dzieo landartowe, wic teoretycznie powinno odpowiada na zapotrzebowanie zakadanej przez kuratorki „nowej publicznoci”, ktr rzekomo charakteryzuje nowa wraliwo. I rzeczywicie, „The London Mastaba” jest jednym z takich dzie sztuki, ktre bardzo efektownie wygldaj na zdjciach, a wic jest to idealny obiekt instagramowy – w tym sensie bdzie y przez jaki czas nie tylko w krajobrazie, ale i mediach spoecznociowych. Ale Delikta zastanawiajc si, w jakim celu artysta realizuje tego typu prace, zwrci uwag na sowa Christo dotyczce mastaby projektowanej dla Abu Zabi: „Powstanie tego monumentu jako takiego jest jedyn przyczyn jego powstania”. Czy nie jest to zasmucajce wyznanie? Gigantyczny, zapewne bardzo kosztowny obiekt jako przykad sztuki dla sztuki, pustego gestu dla gestu? Wizualny znak trwania sztuki w stanie pomiertnym, ale – spokojnie! – dobrze zabalsamowanym. W kocu mastaba to grobowiec.
Na szczcie to tylko cz prawdy o sztuce. Politycy kulturalni chc nas przekona do rnych absurdalnych tez, jak np. tej ogaszajcej mier malarstwa, a wobec ewidentnych przejaww ywotnoci tego staraj si skierowa nasz uwag na kwestie drugorzdne – tytuy obrazw, a raczej to, co mona z nich wyinterpretowa. Taki przypadek opisuje Andrzej Biernacki. Chodzi o spotkanie towarzyszce wystawie „Edi Hila. Malarz transformacji”. Zadziwia mnie przywoane przez autora stanowisko Wilhelma Sasnala – czyli najbardziej uznanego polskiego malarza naszych czasw – ktry w malarstwie Ediego Hili najbardziej docenia kwestie pozaartystyczne, tj. fakt pojawienia si na jego ptnach wtkw albaskiej transformacji. W taki sposb sami artyci zadaj sztuce miertelny cios, przyzwyczajajc odbiorcw do koncepcji sztuki jako publicystyki, a nawet – jak pokazuje spotkanie w MSN – propagandy.
Zawsze twierdziam, e temat jest spraw drugorzdn wobec formy, ale przygotowujc materia do sierpniowego numeru „Arteonu”, chyba zaczam sobie troch przeczy, a przynajmniej mona odnie takie wraenie. W rubryce „Duchowo w sztuce” przedstawiam fenomen chrzecijaskiej grupy Vera Icon. Oczywicie, e w jej twrczoci wany jest temat, wszak ci artyci jako chrzecijanie skupieni s na Bogu. Suchajc, co mwi oni o sobie i swojej sztuce, trudno zaprzeczy – ale moe jest to tylko moje subiektywne odczucie – e jest w tym ycie, jest wiele piknych treci. Jednak podejmujc doniosy temat, mona niekiedy sdzi, e – podobnie jak prawda – obroni si on sam. Pobone yczenie! To, czy dana propozycja artystyczna zarezonuje, znajdzie szczerze zainteresowanych odbiorcw, zaley przede wszystkim od formy, od jej dojrzaoci. Nie lubi sztuki o niczym, ale jako odbiorca sztuki oczekuj od niej zarwno ducha, jak i ciaa.

Okadka: tatua autorstwa Bianki Szlachty, fot. dziki uprzejmoci autorki