strona gwna > wstp

Prbowa zrozumie
Karolina Staszak

Mona by pomyle, e „Arteon” przespa obchody setnej rocznicy odzyskania przez Polsk niepodlegoci, poniewa w numerze listopadowym w ogle nie wspomnielimy o tym wanym jubileuszu. Wytumaczenie jest banalne – po prostu interesujce nas niepodlegociowe wystawy otwierane byy zbyt pno, bymy zdyli odnie si do nich miesic temu. Robimy to w grudniu, a z naszej, poznaskiej perspektywy, w kontekcie niepodlegoci, grudzie take jest bardzo wanym miesicem. Wszak ostatnim akordem jednoczenia polskich, zawaszczonych przez zaborcw ziem, byo powstanie wielkopolskie, ktre wybucho w Poznaniu 27 grudnia. Tak wic podczas gdy Agnieszka Salamon-Radecka omawia trzy stoeczne inicjatywy prbujce, nie bez uchybie, wpisa si w jubileuszowe obchody, Jdrzej Krystek przyblia na amach niniejszego numeru histori realizacji i ide pomnika Wdzicznoci, zwanego te pomnikiem Chrystusa Krla. Wzniesiony przez poznaniakw monument, majcy wyraa wdziczno Bogu za odrodzenie Polski, zosta zniszczony zaraz po wybuchu II wojny wiatowej. Kilka lat temu w poznaskim rodowisku zwizanym z parti PiS pojawi si pomys jego odbudowy – monument mia by gotowy do 2018 roku. Rozgorzaa dyskusja, w ktr nigdy si nie wczylimy. Nasz autor i tym razem tego nie robi, przynajmniej nie wprost. Krystek, opisujc wycznie historyczn sytuacj, wskazuje na wane przesunicie akcentw, ktre ju w dwudziestoleciu midzywojennym zmienio pierwotn wymow pomnika. Mona sobie wyobrazi, jak bardzo wymowa ta zostaaby uniewaniona, gdyby wspczenie doszo do odbudowy pomnika Wdzicznoci jako politycznego, a wic – ze swej natury – dzielcego gestu.
Trzecim tematem, ktry zrealizowalimy z myl o jubileuszu, jest obecno odrodzonej Polski na tzw. wystawach wiatowych, odbywajcych si w dwudziestoleciu midzywojennym. Diana Stelowska przyblia klimat panujcy na tych wystawach i uwiadamia m.in., e po I wojnie wiatowej take w obszarze kultury prbowano odgrnie ksztatowa ad, a pniej, kiedy ju zosta uksztatowany, przeniesiono na t aren take polityczn rywalizacj midzy pastwami i napdzajcymi je ideologiami bd – zaledwie – narracjami. Zwizek sztuki i polityki nigdy nie wychodzi tej pierwszej na dobre, o czym przekonuj choby obrazy malarzy nalecych do Bractwa w. ukasza, ktrzy realizujc rzdowe zlecania, uprawiali sztuk oficjaln. I moe nie byoby w tym nic zego (obrazy prezentowane na wystawie wiatowej w 1939 roku po prostu pokazyway pozytywne wydarzenia z historii Polski), gdyby nie fakt, e oficjalne dziea musz zyska aprobat tzw. czynnikw oficjalnych, a wic politykw, ktrzy najczciej – jakby to uj... – nie s nawet koneserami sztuki.
eby by koneserem sztuki, potrzebna jest umiejtno widzenia, ktr – jak wierzy lwowski estetyk Stanisaw Machniewicz – mona naby. Lwowianin, ktrego sylwetk przypomina Sebastian Kochaniec, uwaa, e naley uczy si dowiadcza sztuk zmysami, by mc pozwoli sobie na „wiadom rozkosz”. Myl, e uwaga na temat potrzeby „umiejtnego widzenia” jest zawsze aktualna, tylko czy dzi moe oznacza to samo, co prawie sto lat temu w myli tego bardzo modernistycznego estetyka?
Wracajc do polityki – wchodzi ona do sztuki nie tylko oficjaln drog. Wojciech Delikta recenzujc berlisk wystaw Lee Bul, przyblia nam konteksty jej sztuki – bardzo polityczne. Artystka pochodzca z Korei Poudniowej, dorastajca w czasach wojskowej dyktatury, nie moe w swojej sztuce nie odnosi si do tego, czego dowiadczya. Podchodzc z pokor do historii (czyli tematu jej prac), nam, jako odbiorcom, pozostaje tylko oceni, czy forma, jak artystka nadaa swojej wypowiedzi, jest komunikatywna, czy sprawia, e zaczynamy rozumie jej dowiadczenie troch bardziej, czy poetyzujc, uniwersalizuje dramat tematu. Wydaje si, e w jej przypadku rzeczywicie tak bywa – co musz przyzna, nie przepadajc ze sztuk instalacji. A wic by oceni dzieo sztuki, powinnimy ksztatowa w sobie wraliwo nie tylko na sam form, ale take na to, wobec czego powstaa, co prbuje nam komunikowa, o czym opowiedzie, co uwidoczni... Tematu tego dotyka Tomasz Bika, usiujc przybliy rnic pomidzy ikon a idolem. Bo mona dy do osignicia penej „wiadomej rozkoszy”, ale mona take prbowa rozumie.

Okadka: Jacek Malczewski, „Hamlet polski”, 1903, olej, ptno, 100 x 148 cm, fot. Piotr Ligier, © Muzeum Narodowe w Warszawie