strona gwna > wstp
wybierz miasto:
B G K O P R S T W Z KONKURSY

Gliwice
Muzeum w Gliwicach
"Nieznane arcydziea, nieznani mistrzowie. Malarstwo barokowe na lsku na nowo odkryte"
12.05.2017 - 01.10.2017

W ramach ekspozycji zostanie zaprezentowanych 29 dzie malarskich - najbardziej spektakularne z odkry, ktrych dokonano w trakcie projektu badawczego Malarstwo barokowe na lsku (2012–2016), finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyszego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki. Na wystawie w Willi Caro znajd si zarwno nieznane dotd, ale znakomite dziea autorstwa wybitnych malarzy, ktrzy tworzyli na lsku, takich jak: Michael Willmann, Karl krta Starszy, Karl Dankwart, Johann Claessens, Philipp Christian Bentum, Johann Franz de Backer, Jeremias Joseph Knechtel, Anton Ernst Beyer, Johann Heinrich Kynast czy Bernhard Krause. Pokaemy take obrazy twrcw dotd zupenie nieznanych, a obecnie zaliczanych w poczet lskich mistrzw pdzla, takich jak: Johann Conrad Phl, Ignaz Depe czy Johann Georg Ernst. Wystawiane w Gliwicach dziea tylko w czci pochodz ze zbiorw muzealnych. W wikszoci s to obrazy, ktre zostay odkryte w kocioach i klasztorach oraz na plebaniach Dolnego i Grnego lska i nie byy dotd publicznie prezentowane. Wrd nich – prawdziwa sensacja - odnaleziony w klasztorze Urszulanek we Wrocawiu nieznany obraz Michaela Willmanna.  To arcydzieo malarstwa barokowego i jeden z najpikniejszych obrazw z pnego okresu twrczoci „lskiego Apellesa” - wirtuozersko malowane w charakterystycznej szkicowej manierze, ppostaciowe przedstawienie w. Augustyna jako Ojca Kocioa. Wszystkie prezentowane na wystawie dziea cechuj si wysok, a w niektrych przypadkach nawet wybitn klas artystyczn stanowic wiadectwo, e malarstwo barokowe na lsku byo fenomenem na skal europejsk, a dzi uzna je naley za jeden z najcenniejszych elementw naszego regionalnego i  narodowego dziedzictwa. Autorem scenariusza wystawy i jej pierwszym kuratoremjest profesor nadzwyczajny  dr hab. Andrzej Kozie  z Instytutu Historii Sztuki Uniwersytetu Wrocawskiego, drugim kuratorem jest Anna Kwiecie, starszy kustosz Muzeum w Gliwicach.

[zwi]

   »

W czerwcowym „Arteonie” fotorelacja z wrczenia Nagrody „Arteonu” 2016 i wernisau laureatki – Natalii Rybki. Ponadto: Karolina Staszak recenzuje wystaw „Pna polsko. Formy narodowej tosamoci po 1989 roku” w Centrum Sztuki Wspczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie i rozmawia z prof. Piotrem Juszkiewiczem, czonkiem komisji eksperckiej priorytetu „Narodowe zbiory sztuki wspczesnej”, o wydawaniu publicznych pienidzy. Aleksandra Kargul natomiast w rubryce „Pogranicza sztuki” przyglda si wiatu internetowych memw. W najnowszym „Arteonie” take: Justyna arczyska przyglda si wystawie „Tu jestemy. Wybrane prace z kolekcji Krzysztofa Musiaa” w Centrum Sztuki Wspczesnej Znaki Czasu w Toruniu, a o wystawie „A-geometria. Hans Arp i Polska”, odbywajcej si w poznaskim Muzeum Narodowym, pisze Aleksandra Sikorska. Pokaz „Disobedient Bodies” w brytyjskim The Hepworth Wakefield przyblia Wojciech Delikta. W dziale „Sztuka modych” twrczo Karoliny Lizurej prezentuje Karolina Staszak. Seri artykuw „Polska awangarda” rozpoczyna Agnieszka Salamon-Radecka tekstem o poznaskiej grupie Bunt. W „Notatniku” Wojciech Delikta przedstawia nowe skrzydo Massachusetts Museum of Contemporary Art, a Karolina Staszak prezentuje nowosdeckie BWA Sok. W najnowszym „Arteonie” ponadto inne recenzje, komentarze, aktualia i stae rubryki.

Okadka: Natalia Rybka, „Nasze policzone dni”, 2017, olej na ptnie, 100 x 70 cm, dziki uprzejmoci artystki, fot. Jakub Biernacki

Definicje i (rne) moliwoci
Karolina Staszak

Stoj na staromodnym, a wic – nie bjmy si tego sowa – konserwatywnym stanowisku, e sztuka jest obszarem posiadajcym swoj niezbywaln autonomi. Przy czym, kiedy pisz lub mwi o autonomii, nigdy nie mam na myli tego, e moim ideaem jest sztuka wyabstrahowana z wszelkich okolicznoci ycia, tzw. sztuka dla sztuki. Osobicie nie przepadam za formalizmem, cierpn na widok sztuki-dekoracji. Najbardziej ceni dziea, ktre – przynajmniej w moim bezinteresownym odbiorze – dotykaj spraw fundamentalnych. Ale ile dzisiaj mamy takich dzie? A wobec nadprodukcji postsztuki – czy czasami kontakt z dobrze zorganizowan, cho niewiele mwic form nie jest miym zaskoczeniem i po prostu czyst przyjemnoci? Ale przecie czasami jest te tak, e dana, wizualnie pocigajca praca niby nie opowiada o niczym szalenie wanym, ale jednak im duej z ni obcujemy, tym intensywniej odczuwamy, e odpowiada na nasze potrzeby – nawet nie do koca sprecyzowane, nawet niedajce si nazwa. Po prostu wspgra z jak nasz wewntrzn strun, uwzniolajc nasz codzienno i przecitno. Nawet jeli dla innych jest o niczym. Mam takie wraenie odnonie haftowanych pcien autorstwa Karoliny Lizurej, ktre prezentuj w rubryce „Sztuka modych”. Czuj, e z jakich powodw chciaabym poby z nimi duej, oglda je tak, jak czyta si niektre wiersze – dla samego rytmu, ktry porywa. Paradoksalnie, kiedy stanam przed zadaniem napisania kilku sw na temat prac Lizurej, skupiam si na ich porwnaniu z twrczoci, ktr wywouj z mojej pamici tak, jakby same w sobie nie mogy mie znaczenia. Zrzucam to jednak na karb skrzywienia zawodowego, skoro nawet pejza zza okna pocigu zdarza mi si widzie przez pryzmat znanych mi obrazw. W kadym razie, wana jest dla mnie (ale wiem, e take dla wielu naszych czytelnikw – inaczej nie pisaabym o tym) autonomia sztuki, rozumiana jako wolno formy od zewntrznych nie tyle uwarunkowa, ile oczekiwa i powinnoci. Dlatego na sam myl o wystawie „Pna polsko” – w ramach ktrej pokazano szereg prac odnoszcych si do tematw narodowo-spoeczno-politycznych – odczuwam irytacj. To nie jest sztuka, ktra mnie interesuje, a przecie musi mnie interesowa, bo wok niej krci si dyskurs i wszystkie te publiczne, telewizyjne nawet rozmowy o sztuce. Z rnych powodw, ale chyba take dlatego, e to jest sztuka bez formy, wrcz stworzona do omawiania, skoro nie oferuje trudnego do wysowienia przeycia. Jest po prosu atwa – wielu z tych prac nie trzeba nawet widzie, by je „zna”, wystarczy przyswoi sobie kuratorski opis lub autokomentarz. Albo chocia recenzj, do lektury ktrej zachcam. Wydawaoby si, e obecnie funkcjonuj rozmaite definicje sztuki. Jest to prawda, jednakowo z zastrzeeniem, e funkcjonuj one na bardzo rnych prawach. „Konserwatywna” – nazwijmy to – definicja, z drobn modernistyczn korekt, polegajc wycznie na uznaniu istotnoci medium, moe sobie funkcjonowa na marginesie, w prywatnym pimie, ale nie w publicznych instytucjach. Profesor Piotr Juszkiewicz, czonek powoanej przez MKiDN komisji eksperckiej priorytetu „Narodowe zbiory sztuki wspczesnej”, kilka razy w rozmowie ze mn wskazuje na fakt, e zarzdzajcy czterema wielkimi instytucjami i budujcy ich kolekcje uznaj za jedynie suszn naiwn, progresywn definicj sztuki jako narzdzia spoecznej zmiany. Ekspert wskazuje na konieczno otwarcia przez MKiDN moliwoci ubiegania si o dotacje innym podmiotom, ktre dla rwnowagi mogyby gromadzi zbiory w oparciu o alternatywne definicje. Jestem ciekawa, czy to jest realna sytuacja, tzn. czy gdzie istnieje silne rodowisko, ktre bez kompleksw byoby w stanie forsowa kompetentnie sformuowan przez siebie definicj sztuki, domagajc si finansowego wsparcia na budowanie kolekcji?

Okadka: Natalia Rybka, „Nasze policzone dni”, 2017, olej na ptnie, 100 x 70 cm, dziki uprzejmoci artystki, fot. Jakub Biernacki