strona główna > reklama
wybierz miasto:
B C D G K L Ł N O P R S T W Z

Poznań
galeria PIX.HOUSE
Vladimír Birgus, "Tak wiele, tak niewiele"
17.09.2019 - 24.10.2019

Przedstawianie człowieka w smutnej rzeczywistości lat 70. i 80. w państwach bloku wschodniego stało się dla Vladimíra Birgusa niemalże obsesją. Fotografie artysty prezentują prototyp anonimowej, ale właśnie dlatego dobrze znanej każdemu jednostki. Ważny jest nie tylko człowiek, ale również kultura wizualna brudnej przestrzeni publicznej – odrapane tapety, dziurawe chodniki, puste wystawy sklepów. Autor tworzy obraz ponurej atmosfery okresu, by przygotować tło dla historii, która nie ma ni początku ni końca. Fotografie nie przedstawiają fabuły, ale esencję istnienia. Niemożność spotkania, dystans, chłód dotyku, nieprzebytą odległość między dwoma istotami. Powszedni brak nadziei na pozytywną zmianę jest podkreślany wszechobecną szarością korozji. Stanem zdystansowanej emocjonalności. Synonimem zniewolenia stają się w fotografiach Birgusa puste rytuały społeczne – komunistyczne manifestacje i parady. Jak wiadomo, sensem rytuału jest wewnętrzne zaangażowanie uczestników. W pracach Birgusa widzimy jednak zrezygnowane twarze pozbawione emocji. Maski Ensora. Ludzie zlewają się z szarym tłem. Przystosowują się, by nie zwracać na siebie uwagi, by przeczekać. Jedyną obroną przed totalitarnym państwem jest stworzenie własnego świata i troska o duszę. Prace Birgusa nie są jedynie sarkastycznym obrazem oficjalnych spędów czy degradacji ludzi i ich otoczenia w okresie totalitarnym, ale są też pełne zrozumienia dla tych, którzy nie mieli dość odwagi i siły, by stawiać opór. Jednym z najbardziej wyrazistych jest zdjęcie mężczyzny w skórzanym płaszczu i kapeluszu, któremu w miejscu pracy przydzielono sztandar, który teraz musi nieść podczas uroczystości trzydziestolecia komunistycznego przewrotu w Czechosłowacji (1948 rok). Przylepiona przez tłum do szyby petersburskiego autobusu twarz człowieka staje się u Birgusa czytelnym symbolem absurdu nowoczesności – otoczeni tłumem pozostajemy samotni. Mimo że tematem fotografii są postawy moralne, autor nie ucieka się do wyśmiewania i ironii, stawia „jedynie” akcenty i pobudza do przemyśleń. Obszerne, w dużej części ciągle niepublikowane prace Birgusa z lat 70. i 80., powstające nie tylko w Czechosłowacji, ale również w Związku Radzieckim, Polsce, Rumuni i innych krajach bloku wschodniego, trafiają powoli za pośrednictwem wystaw i katalogów na powierzchnię życia fotograficznego. W przeciwieństwie do prac Dany Kyndrovej, Viktora Kolářa, Jindřicha Štreita, Jaroslava Kučery, Karla Cudlína i innych czeskich autorów, którzy w podobnym stopniu starali się przekazać autentyczne a zarazem nierzadko zabarwione ironicznie spojrzenie na kontrast między oficjalną propagandą a ponurą rzeczywistością totalitarnej normalizacji, większość twórczości Birgusa pozostała przez dziesięciolecia niepublikowana. Przewaga tych archiwalnych zdjęć ma dla widza charakter objawienia. Prace nie są obciążone balastem stereotypów i stygmatów z zakresu historii sztuki, więc widz może je odebrać w surowej postaci i wypełnić przestrzeń subtelną rozmową z obrazem. Złowieszcze cienie rodem z Muncha, kapiąca cisza, industrialny bezczas, ołowiane krajobrazy bez względu na lokalizację w Czechach lub poza nimi stanowią uniwersalne atrybuty fotografii Birgusa z okresu czechosłowackiej normalizacji. Znamiennym jest, że mimo iż autor już od początku lat 80. tworzył kolorowe, subiektywne dokumenty, zdecydowana większość jego obrazów życia w komunizmie jest czarno-biała. Fotografie Vladimíra Birgusa z lat 70. i 80. mają bez wątpienia wartość archiwalną - jako subiektywna dokumentacja czasów minionych. Jednocześnie jednak niosą one uniwersalne przesłanie dla jednostki i społeczeństwa. Stały się częścią fotograficznego dziedzictwa i ostrzeżeniem dla przyszłych pokoleń. Prace Birgusa dojrzewają, jawiąc się dzisiejszemu widzowi w niewiarygodnie dobrej kondycji. Ich energia nie podlega prawu entropii. Jeśli dostroimy się do tej fali przepływu, będziemy coraz częściej wracać do zdjęć Birgusa, które nie tylko przynoszą wizualną przyjemność, ale prowadzą nas do głębszej refleksji o świecie i nas samych. (Jiří Siostrzonek)

[zwiń]

   »

W październikowym „Arteonie”: w rubryce „Duchowość w sztuce” Tomasz Biłka OP pisze o chrystologii Jerzego Nowosielskiego i omawia program artystyczny tego wybitnego twórcy. Wojciech Delikta przybliża postać sławnej kolekcjonerki Peggy Guggenheim w kontekście weneckiej wystawy jej zbiorów. Z kolei pokaz „09.39. Wojna”, zorganizowany przez krakowską Otwartą Pracownię, komentuje Joanna Winnicka-Gburek. Z okazji debaty „Gdzie jest granica? Prawa i godność człowieka a sztuka współczesna”, która odbędzie się na Wydziale Rzeźby warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych 30 października, Karolina Staszak porusza ten temat w najnowszym „Arteonie”. W październikowym „Arteonie” także: toruńskie 11. Triennale Małych Form Malarskich omawia Kajetan Giziński. Agnieszka Salamon-Radecka przygląda się wystawie „Wkraczając w nowy wymiar. Twórczość Sophie Taeuber-Arp”, odbywającej się w CK Zamek w Poznaniu. Wrocławski TIFF Festival recenzuje Wojciech Skibicki. Wystawę „Obiekt – przestrzeń”, zorganizowaną z okazji 100-lecia Uniwersytetu Artystycznego w Poznaniu, recenzuje Maria Roszyk. Sebastian Kochaniec z kolei recenzuje wystawę Wojciecha Gilewicza pt. „Hanoi Hello!” w białostockiej Galerii Arsenał. Jerzy Fober przedstawia twórczość Andrzeja Szarka. Alicja Wilczak w rubryce „Zaprojektowane” pisze o biżuterii z tworzyw organicznych i naturalnych.W październikowym „Arteonie” ponadto inne artykuły, aktualia i stałe rubryki.

Okładka: Jerzy Nowosielski, „Zbawiciel”, 1965, olej na płótnie, 80 x 60 cm, nieistniejąca od 2015 roku kaplica pw. św. św. Borysa i Gleba Fundacji św. Włodzimierza w Krakowie, fot. Grzegorz Dąbkowicz OP

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury

Czytelnicy ARTeonu
to z reguły osoby młode, mieszkające w miastach powyżej 100 tysięcy mieszkańców, legitymujące się wykształceniem wyższym lub jeszcze studiujące, o dochodach zbliżonych do średniej krajowej. W ogólnej liczbie czytelników magazynu dominującą grupą są panie

Wydawcy ARTeonu
i jego zespołowi redakcyjnemu bardzo zależy na szeroko rozumianej promocji sztuki współczesnej, która w Polsce jest nadal mało znana, i o której mówi się zbyt rzadko. Podejmując to trudne wyzwanie liczymy na współpracę z instytucjami, które budują swój prestiż także poprzez sponsorowanie przedsięwzięć promujących sztukę. Nasze zaproszenie do skorzystania ze stron reklamowych w "ARTeonie" kierujemy również do właścicieli i kierowników galerii, muzeów, salonów sztuki, domów aukcyjnych, a także do producentów i dystrybutorów materiałów służących artystom do realizacji ich pomysłów.

Wysoka jakość merytoryczna
i edytorska miesięcznika, odpowiednia sieć dystrybucji, stale rosnąca liczba prenumeratorów, niezmienne terminy wydawnicze to - obok faktu, iż "ARTeon" jest jednym z nielicznych pism o sztuce na rynku polskim - gwarancja skuteczności publikowanych na łamach magazynu o sztuce "ARTeon" reklam.

Jakub Biernacki jakub.b@kruszona.pl

Biuro reklamy:
tel. 061 869 91 77
e-mail: reklama@arteon.pl
ul. Grunwaldzka 104, 60-307 Poznań

dyrektor ds. marketingu i reklamy
Gabriela Turkowska
marketing@kruszona.pl