strona gwna > patronaty

W kwietniowym „Arteonie” Aleksandra Kargul recenzuje wystaw „Nature morte. Wspczeni artyci oywiaj martw natur” w Muzeum Narodowym we Wrocawiu, pokaz „Ze kobiety” w poznaskim Centrum Kultury Zamek ocenia Karolina Staszak, natomiast kunszt Jacka Sienickiego, ktrego malarstwo mona oglda w Muzeum Narodowym w Kielcach, przypomina Andrzej Biernacki. Micha Haake z kolei przyglda si wystawie Cy Twobly’ego w Centre Pompidou w Paryu, a Wojciech Delikta komentuje prezentacj twrczoci Anicki Yi, laureatki Hugo Boss Prize 2016.
W najnowszym „Arteonie” ponadto:
Zofia Jabonowska-Ratajska omawia retrospektyw Jerzego Jarnuszkiewicza w Zachcie, o arcydzieach z Kolekcji Lejdejskiej pisze Wodzimierz Wrzesiski. W ramach cyklu tekstw o polskich uczelniach artystycznych tym razem specyfik Akademii Sztuk Piknych w odzi przyblia Dominika Paweczyk, w „Czytaniu sztuki” Paulina Adamczyk analizuje obraz „Chrystus wrd doktorw” Cimy da Conegliano, a ksik „Rzeczywiste obecnoci” George’a Steinera przypomina Paula Milczarczyk. W „Notatniku” krtko o ciekawej instalacji w nowojorskim Guggenheim Museum pisze Wojciech Delikta, a o oburzajcej akcji „oczyszczania” poznaskiego Arsenau pisze Paula Milczarczyk. W kwietniowym „Arteonie” rwnie inne recenzje, komentarze, aktualia i stae rubryki.
Okadka: Cindy Wright, „Nature morte 2”, 2010, Collection of Johan Willemen, dziki uprzejmoci artystki, © Cindy Wright, materiay prasowe Muzeum Narodowego we Wrocawiu

Kolumna, ktra niczego nie wspiera
z Heinzem Mackiem rozmawia Eliza Bernatowicz

E.B.: Umieszcza pan swoje rzeby w miejscach biegunowo rnych – na pustyniach, nawet na Morzu Arktycznym, i w wielkich miastach. Jedne i drugie nazywa pan stelami. Jakie znaczenia maj te obiekty w tak rnych miejscach? Jakie nowe znaczenie zyska poznaski plac Wolnoci przez umieszczenie na nim rzeby Heinza Macka?
H.M.: Rzeby na pustyni to obiekty eksperymentalne, a czci tych eksperymentw jest zawsze wykonanie dokumentacji fotograficznej i filmowej, ktr nastpnie publikuj, wic waciwie moje prace eksperymentalne nie s pozbawione publicznoci, istniej dla niej poprzez fotografie. Dziki temu istnieniu w obrazach tworzy si pole imaginacji dla widza. Z drugiej strony, rzeby miejskie s bardzo realne, mona ich dotkn, posmakowa wrcz. Przechodnie czsto s zdziwieni, ze to, co widz, co mijaj codziennie, to sztuka. W wypadku tego dziea w Poznaniu cz odbiorcw rwnie ma kopot ze zdefiniowaniem tego obiektu. Czsto spotykam si z tak reakcj, jakby to by obiekt techniczny, ludzie nie traktuj mojej pracy jako oczywistoci w tym miejscu. Uwaam takie pytanie i towarzyszce mu zadziwienie za bardzo interesujce i o to pytanie wanie mi chodzi. Na pustyni jestem wolny, mog wic tworzy w sposb kontemplacyjny. Tam mog zrealizowa to, co nosz w sobie. Nawet jeli oddam to w fotografii, czciowo pozostaje to moj tajemnic .W miastach jestem ograniczony wieloma czynnikami technicznymi, bezpieczestwem, nateniem ruchu, ssiadujc architektur – wszystko jest wtedy wane, nawet samo powietrze, zanieczyszczenie rodowiska.

Kolumna Heinza Macka w Poznaniu, fot. Bartomiej Buko, materiay prasowe Wielkopolskiego Towarzystwa Zachty Sztuk Piknych

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym