strona gwna > patronaty
wybierz miasto:
B C G J K N O P R S T U W Z KONKURSY
   »

W kwietniowym „Arteonie”: nad kondycj wspczesnej rzeby zastanawia si Karolina Staszak. O sztuce w przestrzeni publicznej, m.in. o monumencie Jeffa Koonsa, ktry – wedug artysty – upamitnia ofiary zamachw terrorystycznych w Paryu oraz o kontrowersjach wok tej pracy pisze Wojciech Delikta. Projekt upamitniajcy ofiary katastrofy smoleskiej, przygotowany przez Jerzego Kalin, omawia Piotr Bernatowicz. W najnowszym „Arteonie take: wystaw „Paderewski” w Muzeum Narodowym w Warszawie recenzuje Zofia Jabonowska-Ratajska, a prezentacj Ediego Hili w warszawskim MSN omawia Andrzej Biernacki. W kwietniowym „Arteonie” rwnie: Zbigniew Makowski recenzuje wystaw „Bestiarium”, odbywajc si w Gdaskiej Galerii Gntera Grassa, Dorota aglewska kontynuuje cykl artykuw o rynku sztuki, Tomasz Bika rekomenduje twrczo Stanisawa Wjcickiego, a Marcin Krajewski przyglda si twrczoci Tomasza Daca. Z kolei Aleksandra Sikorska pisze o rocznicowej wystawie w Muzeum Kolumby w Kolonii. W najnowszym „Arteonie” ponadto, jak zawsze, felieton Andrzeja Biernackiego, aktualia i inne stae rubryki.

Okadka: Grzegorz Gwiazda, „Stojcy inaczej”, ywica akrylowa, 150 cm, , dziki uprzejmoci artysty

Kolumna, ktra niczego nie wspiera
z Heinzem Mackiem rozmawia Eliza Bernatowicz

E.B.: Umieszcza pan swoje rzeby w miejscach biegunowo rnych – na pustyniach, nawet na Morzu Arktycznym, i w wielkich miastach. Jedne i drugie nazywa pan stelami. Jakie znaczenia maj te obiekty w tak rnych miejscach? Jakie nowe znaczenie zyska poznaski plac Wolnoci przez umieszczenie na nim rzeby Heinza Macka?
H.M.: Rzeby na pustyni to obiekty eksperymentalne, a czci tych eksperymentw jest zawsze wykonanie dokumentacji fotograficznej i filmowej, ktr nastpnie publikuj, wic waciwie moje prace eksperymentalne nie s pozbawione publicznoci, istniej dla niej poprzez fotografie. Dziki temu istnieniu w obrazach tworzy si pole imaginacji dla widza. Z drugiej strony, rzeby miejskie s bardzo realne, mona ich dotkn, posmakowa wrcz. Przechodnie czsto s zdziwieni, ze to, co widz, co mijaj codziennie, to sztuka. W wypadku tego dziea w Poznaniu cz odbiorcw rwnie ma kopot ze zdefiniowaniem tego obiektu. Czsto spotykam si z tak reakcj, jakby to by obiekt techniczny, ludzie nie traktuj mojej pracy jako oczywistoci w tym miejscu. Uwaam takie pytanie i towarzyszce mu zadziwienie za bardzo interesujce i o to pytanie wanie mi chodzi. Na pustyni jestem wolny, mog wic tworzy w sposb kontemplacyjny. Tam mog zrealizowa to, co nosz w sobie. Nawet jeli oddam to w fotografii, czciowo pozostaje to moj tajemnic .W miastach jestem ograniczony wieloma czynnikami technicznymi, bezpieczestwem, nateniem ruchu, ssiadujc architektur – wszystko jest wtedy wane, nawet samo powietrze, zanieczyszczenie rodowiska.

Kolumna Heinza Macka w Poznaniu, fot. Bartomiej Buko, materiay prasowe Wielkopolskiego Towarzystwa Zachty Sztuk Piknych

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym