strona główna > patronaty
wybierz miasto:
B C D G K L Ł O P S T W KONKURSY
   »

W majowym „Arteonie” okresy błękitny i różowy w twórczości Picassa, będące tematem wystawy odbywającej się w Fondation Beyeler, omawia Karolina Greś. Karolina Staszak przygląda się fotografiom laureatki Nagrody „Arteonu” za rok 2018, Laury Makabresku. Z okazji wystawy „Lee Krasner: Living Colour” w londyńskiej Barbican Art Gallery sylwetkę artystki przybliża Wojciech Delikta. O współczesnej architekturze sakralnej z Jakubem Turbasą, autorem książki „Ukryte piękno. Architektura współczesnych kościołów”, rozmawia Ewa Kiedio.

W najnowszym „Arteonie” również: Zofia Jabłonowska-Ratajska pisze o pokazie Katarzyny Józefowicz w Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku, wystawę „Malarz. Mentor. Mag. Otto Mueller a środowisko artystyczne Wrocławia” w Muzeum Narodowym we Wrocławiu recenzuje Agnieszka Salamon-Radecka, a rzeźby Pawła Jacha rekomenduje Tomasz Biłka OP. Zbigniew Jan Mańkowski omawia publikację „Prawie nic. Józef Czapski. Biografia malarza” autorstwa amerykańskiego malarza Erica Karpelesa. W rubryce „Zaprojektowane” Julia Błaszczyńska opowiada o poznańskim powojennym meblarstwie. Łukasz Murzyn natomiast podsumowuje prace nad projektem „Dogmat! W co wierzą artyści?”, w którym wzięli udział m.in. Iwona Demko, Cecylia Malik i Łukasz Surowiec.

W majowym „Arteonie” także aktualia i inne stałe rubryki.

Miasta Stare/ Sztuka nowa, Bunkier Sztuki, 06.07. do 08.08. 2004 r. Kraków

Marta Raczek
Québécois w Krakowie
Jak zrobić sztukę z reklamy? Co łączy ze sobą przypadkowych ludzi? Czy Ameryka jest państwem totalitarnym? Kto zadaje ból dziełom sztuki? Czy plastikowa butelka może się zmienić w egzotyczny kwiat? Odpowiedzi na te i wiele innych pytań odnajdziemy w sztuce artystów z Quebecu, którzy prezentują swoje prace na wystawie „Miasta stare / Sztuka nowa ↔ Quebec / Kraków” w krakowskim Bunkrze Sztuki. Wyboru prac dokonały cztery centra artystyczne z Quebecu, stanowiące alternatywę dla tradycyjnych muzeów czy galerii:La Chambre Blanche, L’Oeil de Poisson, Le Centre Vu i Le Lieu, centre en art actuel. Stworzone i prowadzone przez artystów, starają się wychodzić naprzeciw nowościom w sztuce, poprzez włączanie w obszar swoich zainteresowań zarówno aktualnych tematów, jak i nowych mediów i technologii.
Sztuka w Quebecu?
Pierwsze skojarzenia, jakie wywołuje nazwa Quebec, to te o niepokornej południowo-wschodniej prowincji, frankofilskim Dawidzie ustawionym naprzeciw anglosaskiego Goliata pozostałej części Kanady. Quebec to także nazwa stolicy tej prowincji – miasta założonego 3 lipca 1608 r. przez Samuela de Champlaina przy finansowym udziale francuskiego króla Henryka IV, które przez sześć lat (1859-1865) pełniło funkcję stolicy, nim została nią Ottawa.
Jaka sztuka powstaje na tym obszarze, zawieszonym pomiędzy Kanadą, Ameryką, dziedzictwem europejskim i tym, co pozostało z tradycji indiańskiej? Jak podkreślają sami artyści, przede wszystkim zaangażowana. Taka, która komentuje, uświadamia, diagnozuje, a czasem tylko przedstawia, ale zawsze stara się być blisko życia, codzienności, problemów społecznych i prób określenia własnej tożsamości.
Nie sposób w jednym artykule opisać szczegółowo działalności dwudziestu jeden artystów, zwłaszcza biorąc pod uwagę jak dalece ich prace różnią się między sobą, można jednak opisać kilka najbardziej interesujących przypadków.
Przypadek pierwszy – reklama
Analizę przekazu reklamowego stawiają w centrum swoich zainteresowań artyści tworzący duet Doyon&Rivest. Pierwszy z nich, Mathieu Doyon zajmuje się zarówno sztukami wizualnymi, jak i komponowaniem muzyki. Drugi - Simon Rivest na co dzień pełni funkcję dyrektora artystycznego w firmie reklamowej. Kto czytał słynną powieść „29,99”, ten wie, jak olbrzymią rolę odgrywa osoba na tym stanowisku w każdej agencji reklamowej. To zazwyczaj najlepszy znawca rozmaitych strategii, jakimi posługują się copy-writerzy. Widać to doskonale w prezentowanej na wystawie serii zdjęć pod wspólnym tytułem „Dokąd zdołaliście dotrzeć?”. Fotografie wykonano według wszelkich prawideł rządzących przekazem reklamowym, pominięto jednak najistotniejszy element – wizerunek polecanego produktu. Widz podświadomie szuka tego brakującego elementu. To wykluczenie staje się dla niego źródłem niepokoju, a nawet dyskomfortu. Stara się więc samodzielnie uzupełnić ów brak, oczyma wyobraźni dostrzegając nieobecne na zdjęciu opakowanie dezodorantu czy paczkę płatków śniadaniowych. Ten prosty zabieg artystyczny uświadamia, jak dalece postrzeganie świata zostało zawłaszczone przez wszechobecne reklamy. Już niemal żaden wizerunek nie jest neutralny, każdy przywołuje na myśl jakieś konwencje. W tym ujęciu reklama jest jak czarna dziura. Praca Doyona i Rivesta jest empirycznym potwierdzeniem tez od dawna wysuwanych przez teoretyków, zgodnie z którymi jest to doskonałe narzędzie powielania i utrwalania stereotypów zarówno społecznych, jak i percepcyjnych.
Artystów zajmują także rozmaite zjawiska towarzyszące powstawaniu reklamy. Instalacja „Model związków socjoobiektywnych” to zbiór zdjęć przypadkowych osób, z których ułożono swoiste drzewo genealogiczne. Za pomocą kolorowych taśm artyści połączyli ze sobą poszczególne osoby, kierując się arbitralnie wybranymi kryteriami: noszenie bluzek i swetrów w paski albo apaszek na szyi czy okularów. Równolegle stworzyli bazę danych z adresami e-mail uczestników projektu, których informują o kolejnych pokazach pracy. Całość tworzy bazę danych podobną do banków twarzy, jakimi dysponują agencje reklamowe, grupujące ludzi według określonych kryteriów: koloru włosów, wyrazu twarzy, dzielące ich na „aktywnych małych chłopców Actimela” czy „kobiety o wyglądzie gospodyni domowej używające Ajaksu”. Artyści stworzyli obraz współczesnego świata, w którym wszyscy zostali poddani klasyfikacji znacznie bardziej szczegółowej niż ta XIX-wieczna, sporządzona przez Darwina.

Diane Landry Sodart, Błękitny Zmierzch, instalacja zautomatyzowana, 2002 r. Fot. Diane Landry

Artykuł dostępny w wydaniu drukowanym