strona główna
wybierz miasto:
A B C D F H I K L M N O P S W KONKURSY

Wiedeń
Unteres Belvedere, Orangerie
"Talking Heads. Contemporary Dialogues with F. X. Messerschmidt"
08.03.2019 - 18.08.2019

„Talking Heads” to nie tylko nazwa amerykańskiego zespołu muzycznego, który w nowojorskim klubie CBGB, na przełomie lat 70. i 80. ubiegłego stulecia, promował punk i nową falę. „Gadające głowy” to również tytuł najnowszej wystawy w wiedeńskim Belwederze, koncentrującej się na przedstawieniu rozmaitych, a niekiedy ekstremalnych lub trudnych do scharakteryzowania, stanów emocjonalnych, jak furia, strach, pożądanie, apatia, rozpacz czy frasunek. Zdradzająca je mimika twarzy stała się przedmiotem bacznej obserwacji artystów, zwłaszcza austriackiego rzeźbiarza – Franza Xavera Messerschmidta (1736-1783), wokół sztuki którego grawituje ekspozycja. Na pokazie zaprezentowano niespełna 50 prac. Dzieła XVIII-wiecznego mistrza podejmą dialog z realizacjami dziewięciorga współczesnych twórców z Europy i Stanów Zjednoczonych.
W 1771 roku Messerschmidt rozpoczął pracę nad „Charakterköpfe” – cyklem popiersi wykonanych w alabastrze tudzież brązie, ukazujących mężczyzn o wyrazistej, a nierzadko też groteskowej mimice. Początkowo powstać miało sto głów, jednakże artysta zdążył do śmierci wyrzeźbić nieco ponad 60 afektowych (auto) portretów. W 1781 roku niemiecki oświeceniowiec i koneser sztuki Christoph Friedrich Nicolai tak pisał o Messerschmidcie: „Postanowił on zagłębić się w otchłań relacji, aby przejąć kontrolę nad duchem, by ten nie miał kontroli nad nim. (...) Gdy zabierał się do pracy, zwykł szczypać się i oglądać swoje grymasy w lustrze i wierzył, że osiągnął mistrzostwo w panowaniu nad duchami”. Messerschmidt ujął emocje w formę napiętych ścięgien, głębokich zmarszczek i bruzd; ust – zaciśniętych i rozwartych. Wykreował szczegółowy, werystyczny album ludzkich nastrojów tak, jak niemal równo wiek później Muybridge skolekcjonował poszczególne ruchy.
Na wystawie w Belwederze można zobaczyć kilkanaście głów dłuta Messerschmidta. Wtórują im prace malarskie, fotografie i filmy artystów XX wieku. Wśród nich znalazło się nagranie „Sozial Plastik” Lutza Mommartza z 1969 roku, na którym przez 11 minut przypatrujemy się obliczu Josepha Beuysa, uczestnicząc z nim w niewerbalnej rozmowie. Z kolei neoekspresjonistyczne obrazy Marii Lassnig i Miriam Cahn stanowią (pokrewną sztuce Messerschmidta) autorefleksję na temat relacji pomiędzy emocjami a ciałem, owocującą odczłowieczającymi deformacjami. Ludzka twarz z dzieł Anny Artaker przybiera natomiast postać archaicznych masek pośmiertnych, zaś ta na zdjęciach Arnulfa Reinera zaznajamia z obliczami tortur lub śmierci. Wiedeńską ekspozycję zasilają ponadto prace Douglasa Gordona, Bruce’a Naumana, Tony’ego Ourslera, a także Mary Mattuschki. ( Wojciech Delikta)

Arnulf Reiner, „Rundkopf”, 1975-1976, mat. pras. Belvedere Vienna

[zwiń]

Kulturowy konflikt
Karolina Staszak

Hans Belting podzielił historię wizerunków na dwa etapy: minioną „erę obrazu” –rozumianego jako imago, czyli wizerunek osobowy – i „erę sztuki”, w której obecnie podobno żyjemy. O rozróżnieniu tym przypomniał w artykule dla „Więzi” ks. prof. Andrzej Draguła, komentując kontrowersje wokół tęczowej przeróbki ikony Matki Bożej Jasnogórskiej. Podział ten jest niezwykle upraszczający »

reklama