strona główna
wybierz miasto:
B K Ł R S W Z KONKURSY

Warszawa
Fundacja Profile
"Gorgona. Prace z kolekcji Marinko Sudaca"
14.12.2019 - 25.01.2020

Wystawa prezentuje kolektyw artystyczny działający w Zagrzebiu w latach 1959–1966/68, którego działalność  należała do najważniejszych manifestacji neoawangardowych ruchów lat 60. Gorgona była duchową i intelektualną wspólnotą, tworzoną przez zaprzyjaźnionych artystów historyków sztuki, których połączyły wspólne zainteresowania, artystyczny radykalizm i niechęć wobec „socjalistycznego modernizmu” promowanego przez politykę kulturalną ówczesnej Jugosławii. Do jej ścisłego grona należeli malarze: Josip Vaništa, Julije Knifer, Marijan Jevšovar,  i Đuro Seder; rzeźbiarz Ivan Kožarić; architekt Miljenko Horvat oraz historycy sztuki i krytycy: Radoslav Putar, Matko Meštrović, Dimitrije Bašičević znany pod pseudonimem Ivan Mangelos. Działania grupy powstałej pod koniec lat 50. antycypowały późniejszą konceptualizację sztuki, praktyki mail artu i performensu. W jej kolektywnych działaniach zacierały się granicę pomiędzy codziennymi czynnościami i uprawianiem sztuki, która polegała m.in. na wspólnym spędzaniu czasu, spacerach , wycieczkach,  rozmowach, wymianie korespondencji. Według słów lidera grupy, Josipa, Vaništy, Gorgona miała istnieć ”w sferze idei”. Aktywność grupy obejmowała różne akcje, wyrażanie poglądów w Kwestionariuszach, dzielenie się refleksjami w Myślach miesiąca, prowadzenie galerii nazwanej Studio G i wydawanie antymagazynu Gorgona. Każdy numer antymagazynu był autorską realizacją jednego twórcy. Działania Gorgony cechowała ironia i przewrotne poczucie humoru, a dystans wobec ówczesnej rzeczywistości przejawiał się w postawie  „aktywnego eskapizmu”. W ramach wystawy prezentowane są prace poszczególnych członków grupy, dokumentacja z ich wspólnych działań i z wystaw prezentowanych w Studio G,  kolejne numery antymagazynu Gorgona oraz archiwalia w postaci tekstów i korespondencji.

[zwiń]

«   »

Wstęp / Pożegnanie
Karolina Staszak

Muszę przyznać, że ostatnie numery „Arteonu” robiło mi się niezwykle ciężko. Nie dlatego, by decyzja o zawieszeniu tytułu była dla mnie niewyobrażalna czy zaskakująca. Właściwie była logiczna. Niektórzy jednak w sytuacjach końca mentalnie zamykają temat o wiele wcześniej, niż jest to dostrzegalne z zewnątrz, i już jedną nogą są gdzieś dalej, a to nie ułatwia pracy. Tak było w moim przypadku. Bez sentymentu? Nie, nie »

reklama
reklama