15.02.10 / Piotr Bernatowicz / SUPLEMENT (komentarzy: 45)
archiwum autora24.11.09 / Piotr Bernatowicz / WAŻNE SPOTKANIE !!!! (komentarzy: 4)
archiwum autora02.11.09 / Piotr Bernatowicz / OBIEG CENZURUJE? (komentarzy: 7)
archiwum autora28.10.09 / Piotr Bernatowicz / POCHWAŁA JAWNOŚCI (komentarzy: 7)
archiwum autora27.07.09 / Piotr Bernatowicz / KIERUNEK FESTIWALE (komentarzy: 9)
archiwum autora13.07.09 / Piotr Bernatowicz / MINARET: ZA... A NAWET PRZECIW (komentarzy: 64)
archiwum autora27.06.09 / Piotr Bernatowicz / UMARŁ KRÓL! (komentarzy: 13)
Historia kariery króla popu – Michaela Jacksona opowiedziana dziełami sztuki.
archiwum autora15.02.10 / Piotr Bernatowicz / SUPLEMENT
W najnowszym numerze Arteonu skupiamy się m.in. nad ciekawym nurtem w polskiej krytyce sztuki, który pojawiła się w ostatnim czasie, a który wyraźnie kontestuje nie tylko główną scenę sztuki współczesnej, ale i towarzyszący jej krytyczny komentarz.
Nurt ten płynie głównie w internecie. O tym zjawisku, które nazwałem „efektem the krasnals” pisałem swego czasu na forum krytyków: http://www.arteon.pl/forum.php?id_note=107.
Cieszę się, jako zwolennik wolnej i otwartej dyskusji, że zjawisko to nie wygasa. Przeciwnie – przybiera na sile. Udowadnia to publikowany w numerze tekst Sabiny Czajkowskiej „Reakcja u bram”. Nie będę go tutaj streszczał, chciałbym dodać tylko małe uzupełnienie. Nie został w nim ujęty blog „Galeria Browarna” : http://galeriabrowarna.blogspot.com, a mieści się on niewątpliwie w owym krytycznym nurcie.
Prowadzi go bowiem Andrzej Biernacki, legendarny, bezkompromisowy weteran licznych wojen na komentarze stoczonych na ubitej ziemi „obiegowych” blogów o sztuce.
Teraz z doraźnego komentatora zapragnął przeistoczyć się w regularnego krytyka. Na szczęście nie wiąże się to ze stępieniem krytycznego dzioba i pazurów, co - niestety - bardzo często jest skutkiem ubocznym takiej transformacji. Andrzej Biernacki dziobie zatem ostro i - nierzadko - dość celnie współczesny świat sztuki. Pawła Althamera krytykuje za wtórność pomysłów, Piotrowi Uklańskiemu wytyka protekcję ze strony kuratorki i przyjaciółki, Alison Gingeras, Piotrowi Piotrowskiemu zarzuca zbytnią ogólnikowość wygłaszanych tez. Słowem - kąsa największe autorytety polskiej sztuki i historii sztuki.
Można się z tym blogiem nie zgadzać, polemizować, komentować. Nie można zarzucić braku charakteru, bycia sentymentalnym pamiętniczkiem dokonań autora i jego kolegów lub jałowym informatorem o wystawach i notowaniach aukcyjnych, ku czemu coraz wyraźniej zmierzają te blogi z głównego obiegu.


zgadza się...
z Panem Andrzejem to nawet bym spalił jakiś komitet Partii(albo inną Galerię ;) ,,,)
-choć ostatnio jakiś spadek formy... :( no,ale takie czasy nieciekawe...
100 lat Panie Andrzeju!
Bój to nie jest ostatni!
Ps.
Panu Bernatowiczowi osobno gratulacje za "Dwa lata walki"...
za prostotę i prościej chyba już nie można...(czasami nawet wydaje się to już żenujące takie tłumaczenie,że 2+2 =4...)
Małyszomania
Małyszomania jest oczywiście wyjątkowym zjawiskiem socjologicznym, ogarniającym swym zasięgiem miliony – nie tylko Polaków. Zjawisko niesamowite, ale czy rzeczywiście tak niezwykłe? Wszak podparte konkretnymi osiągnięciami polskiego skoczka, który rozczula serca kibiców nie tylko zdobywaniem kolejnych medali i rekordów, ale i skromnością, wrażliwością oraz szczerym poczuciem polskości.
Do niedawna środowisko artystyczne głosiło istnienie pewnej manii na polu sztuki –Sasnalomanii. Jednak czy Sasnalomania choć w minimalnym stopniu zbliża się do Małyszomanii? Jaki procent Polaków jest fanami Sasnala? Niewielki, nawet osób ściśle związanych ze sztuką. I nie chodzi tylko o to, że sztuka jest dziedziną mniej popularną niż sport. Sztuka, która ostatnimi laty zadbała o to, aby pozbyć się wszelkich kryteriów określających jej jakość, skreśliła tym samym możliwość zaistnienia bohaterów narodowych uwielbianych przez ogół obywateli w jej obszarze. Bohaterowie w dziedzinie sztuki ostatnich kilkudziesięciu lat bywają uważani za wielkich artystów wśród społeczeństwa, jednak ewentualny szacunek i docenienie nie mają nic wspólnego z prawdziwym podziwem i zachwytem wypływającym z głębi serca.
A powód jest banalnie prosty do zrozumienia. W sztuce Małysz nie może się pojawić, bo nie ma jak udowodnić, że skoczy najdalej. W sztuce nie widzi się konkretów, są jedynie opinie grona specjalistów usiłujących przekonać widzów, że ten czy tamten artysta ‘skacze’ najlepiej. Ale kto z ludu da się nabrać na takie bajki? Dlatego też nie bezpodstawnie środowisko sztuki traktowane jest jako wielki biznes z ogromnym polem możliwości spekulacji. Do tego – co najważniejsze – tylko w sztuce bezkarnie z powodzeniem wciska i sprzedaje się kit że dany artysta jest świetnym skoczkiem, którego naród powinien pokochać, podczas gdy ten nigdy w życiu nie miał nart na nogach. W ten sposób krytycy masowo starają się obrobić umysły ‘ciemnogrodu’, w skład którego wchodzi klasa średnia w formie ewentualnej klienteli, a w tym samym czasie ubolewają nad faktem, że artysta w dzisiejszych czasach jest ogólnie niedoceniany.
W sztuce przyjęło się, że trzeba docenić artystów, bo dostali taką czy siaką nagrodę, a nie za to że stworzyli wspaniałe dzieło. Nagrody są niezbędne bo to jedyne, choć jak się okazuje bezpodstawne dowody wielkości współczesnego artysty. Oto np. Artur Żmijewski - za co? Nagle wielka nagroda (zorganizowana przez grono znajomych) żeby inni mieli pewność że można go podziwiać i dalej spokojnie inwestować.
Dzięki za łaskawe zauważenie moich skromnych wysiłków, choć cały czas liczę, że ktoś, może Pan?, wreszcie powie: SPRAWDZAM. Wgryzie się w rzeczywisty sens tych wpisów, rzetelnie odwali kawał śledczego dziennikarstwa i zweryfikuje te moje, kontestatorskie rewelacje: związki, daty, rankingi, nazwiska, powody. Ale przede wszystkim publiczne koszty (jak wiemy paru się już o to pokusiło -Max Hexer, Jan Michalski ale z miernym skutkiem). To ostatnie -nie mam najmniejszych wątpliwości raz a dobrze wyjaśniłoby wszystkie interesujące nas kwestie, bez potrzeby dalszego żarcia się po blogach (było nie było kosztem innej roboty).
z góry przepraszam za moją naiwność, ale z tego, co tu panowie piszą wynika, że informacje o publicznych kosztach nie są jawne? znaczy to, iż nie można sprawdzić na stronie danej placówki (np. ministerstwa kultury, czy bwa) ile konkretnie pieniędzy przeznaczono na danego artystę, czy projekt?
z góry przepraszam za moją naiwność, ale z tego, co tu panowie piszą wynika, że informacje o publicznych kosztach nie są jawne? znaczy to, iż nie można sprawdzić na stronie danej placówki (np. ministerstwa kultury, czy bwa) ile konkretnie pieniędzy przeznaczono na danego artystę, czy projekt?
Wg ustawy powinny być jawne, ale jak przychodzi do konkretów i szczegółów są jawne "inaczej". Najczęściej koszty "wrażliwe" są poupychane w koszty wyglądające na "rutynowe", zatem trzeba wiedzieć o jakie papiery poprosić, bo z własnej woli nikt ich przecież nie podetknie. Jest to zrobienia ale wymaga zachodu i czasu. A te dane niemal natychmiast przykrywają góry kolejnych papierów.
No i jest tak, jak pisal niedawno Jan Michalski:
Biurokracja kulturalna ma co świętować – jej rozwój w latach 2000 był imponujący. Skutkiem rozwoju jest wyższy poziom świadomości korporacyjnej i znacznie powiększona klientela. Fotografia
kierownictwa Zachęty, które bawi się w pozyskanym do zbiorów Galerii
Narodowej filmie Kozyry, rozpowszechniana w materiałach prasowych, świadczy o
poczuciu stabilizacji i sporym zadowoleniu centralnej biurokracji kulturalnej.
Można nawet powiedzieć, że o jej subtelnie pielęgnowanym narcyzmie.
myszkując w sieci natknąłem się na wywiad z panem janem michalskim*
i aż mnie zmroziło, gdy dowiedziałem się, że pani katarzyna kozyra na realizację swojej etiudy filmowej otrzymała 180 tys. złociszy gestem podatnika. niby po 700-set tysiącach dla pana althamera nic nie powinno mnie zdziwić i na każdy szok winienem być gotowy, jednak nie dałem rady zdroworozsądkowo się wyłączyć i przejść nad tym z marszu bez emocji. film pani katarzyny marny artystycznie do bólu, a boli człowieka jeszcze bardziej, gdy uświadomi sobie, że ta flota mogła wesprzeć np. realizację kilkudziesięciu wystaw młodych, zdolnych twórców na początku ich kariery. mogła, ale nie będzie. bo na drodze pan urzędnik puchała, bo na drodze pani urzędniczka morawińska. smutne.
cóż, przetrzymaliśmy socrealizm, przetrzymamy i altha-maryzm. a wam panowie dziękuję za wszelkie wieści z pola bitwy. doceniam i pozdrawiam z wielkim szacunkiem.
*
http://dziennik.pl/magazyn-dziennika/article492080/Wolny_rynek_gwarantuje_wolnosc_sztuki.html
p.s. ALTHAMARAZM – brzmi zdecydowanie lepiej :)
no to uprzejmie donoszę:
kilka dni temu w radiu słucham relacji w radio(,,trójka,,) z imprezy obecnej w Berlinie...
tubylcy(czyli Niemcy) byli w szoku ,gdy dowiedzieli się jaki jest budżet imprezy...stwierdzili,że u nich takiej kasy na podobną imprezę w życiu by nie dostali...
-czy życie nie jest piękne?
jak to ktoś powiedział: dzisiaj Europa ,a jutro cały świat będzie nasz...
a Pan ,Panie ,,Boskie Ciacho,, jesteś malkontent i nie myszkuj Pan... ;)
Ponieważ nie dostaliby(łyby) w Berlinie wyciągają łapę do POLSKIEGO ministerstwa. Dokładnie jak panie Żak z Branicką wyciągnęły 85 tauzenów na wyjazd na targi w Londynie i Bazylei.
I jak p. Janin (60 tys) nawet nie na projekt, tylko na "realizowanie programu galerii Lokal 30 w Londynie". Pozostaje mieć nadzieję, że to realizowanie nie polega na... no mniejsza na czym.
mały suplement...
troszkę źle się może wyraziłem...
a chodziło o to ,że niemiecki kurator(?),osoba związana ze środowiskiem berlińskiej sztuki stwierdziła,że gdyby to Niemcy robiły analogiczną wystawę u siebie lub za granicą to nie dostaliby takiej kasy(w podobnej wysokości) od swoich ministerstw,rządu itp. ....
-co świadczy,że już jesteśmy ,,najbogatszym,, państwem w Unii E. :)
powinniśmy się z tego cieszyć ,że wszystkie proroctwa się spełniają,praktycznie już żyjemy w Raju tylko tego nie widzimy,bo jesteśmy zbyt ,,ślepi,, aby dojrzeć i uwierzyć... ;)
Niech żyje Polska!
uszanowania
Gość Niedzielny
@andrzej biernacki
"cały czas liczę, że ktoś..., wreszcie powie: SPRAWDZAM. Wgryzie się w rzeczywisty sens tych wpisów..."
Niestety to nie takie proste. Brakuje nam wiedzy, narzędzi, czasu, środków.
Jest Pan Panie Andrzeju omnibusem. Zna temat z każdej strony. Mam zwyczaj oceniać po owocach, a te mówią same za siebie: „owocuje” artysta, nauczyciel, wydawca, animator kultury i kolekcjoner. Ma Pan lekkie pióro, nie obniżył artystycznej poprzeczki, nie poddał się modom, jest Pan skuteczny. To arsenał zwycięzcy, i gdyby zaczynał Pan w innych realiach ustrojowych byłby Pan zwycięzcą. Na pseudo-rynku sztuki musi Pan (i każdy „prywaciarz”, wszystko jedno marszand czy artysta) rywalizować z korporacją (instytucja sztuki, fundacja, bank). Nawet największy talent przegra rywalizując z dotowanym lub sponsorowanym "podmiotem". (Na rynku sztuki artyści i marszandzi rywalizują nie talentem, lecz zapleczem marketingowym.)
Proszę wybaczyć te peany. Dziwi mnie, że Pana opinia jest ignorowana. Jest Pan praktykiem sztuki, przetartym na wielu polach, w wielu bitwach. Zdrowy rozsądek każe liczyć się z Pana opinią bardziej, niż z opiniami innych, ale kto dziś polega na zdrowym rozsądku?
To tyle, żeby nie przesłodzić. Pozdrawiam
Pani Beato jest Pani dla mnie tak łaskawa, że -obawiam się- niektórzy gotowi pomyśleć, że Beata Wąsowska i Andrzej Biernacki to ta sama osoba. Chyba mi Pani źle życzy, bo teraz mi ten zwycięzca bokiem wyjdzie... instytucjonalnie.
Ja tylko stwierdzam fakty. Dokładnie SPRAWDZAM, zanim coś powiem (wbrew pozorom) albo zrobię. ;)
Nie zawsze, nie ze wszystkim nam po drodze, co nie zmienia faktu, że realia są takie jak je Pan opisuje. Skąd wiem? Dzięki mojej nieuleczalnej naiwności. Wciąż rozbijam głowę o mury, które znajdują się w niespodziewanych miejscach. Kiedy zaczynam się im przyglądać wszystko widać, choć nie są to adresy, które Pan podaje. Najwyraźniej to zasada ogólna.
Dziwi mnie, (potwierdza to niejedna dyskusja), że w debacie o sztuce (o rynku) pomija się głos praktyków. Jest nas mniejszość, zwłaszcza tych nieco starszych. Garstka zabiera głos, ale jesteśmy "wykluczeni z dyskursu". Pan Piotr co prawda przygląda się zjawisku (i chwała mu za to), ale np. Pan jest widoczny jedynie jako „legendarny, bezkompromisowy weteran licznych wojen na komentarze stoczonych na ubitej ziemi „obiegowych” blogów o sztuce.”
Dopóki nie zostaną dostrzeżone Pana rzeczywiste kompetencje, nie doczeka się Pan, że ktoś się „Wgryzie się w rzeczywisty sens tych wpisów”. The Krasnals, Jazon, Kanibalia, Pan, ja, jesteśmy psami, które ujadają. A karawana, jak to karawana…
No i tu jest jeszcze dodatkowy problem, bo kiedy już wiem jak jest, to co z tą wiedzą zrobić? Płakać?
,,No i tu jest jeszcze dodatkowy problem, bo kiedy już wiem jak jest, to co z tą wiedzą zrobić? Płakać?,,
-to ja podpowiem...taki malarz był Eligiusz Niewiadomski
-trochę cynizmu tu nie zaszkodzi ;)
Strzelać? Ale to już było ... ;)
Ale on też był niewiadomski
...dlatego proszę zawsze pamiętać o postaci Jana Winnickiego:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Winnicki
a w takim razie proponuję:
1.stawiam formalny wniosek o powołanie Kolegi Biernackiego na Ministra Kultury
2.Szanowny Pan Bernatowicz na wice
3.Pani Beacie mogę zaoferować jedynie kierwnictwo sekretariatu(9.600 pln netto+premie uznaniowe...)
Gość Niedzielny
ps. a jedynie proszę w przyszłości niedalekiej, o przychylne rozpatrzenie mojej prośby o niewielką dotację (98 551 pln) na mojego bloga Wahrheitmachtfrei.blogspot.com
uszanowania i kłaniam się nisko
aha, jeszcze chcę się odnieść do ,,werdyktu kapituły Nagrody „Arteonu” 2009 (laureatem został Oskar Dawicki),,
jako ,że Cezary Bodzianowski jeszcze żyje(chyba?) ,to nie rozumiem jak się można zajmować jeszcze performersem?
zrozumiałbym to może ,gdyby Oskar ,,zabił,, Cezarego(lub na odwrót ;) )
ew. Oskar np. popracowałby w kopalni węgla kamiennego tak ze 3 miesiące i opisał to ... :) ( kierowniku T.T pozdrawiam !:) )
...a tak ,to tylko ta marynarka i płacz...
ps.
może kto mi wytłumaczy ,dlaczego Bodzianowski jakoś tak,,zaniknął,, w Rastrze... (???)
W Rastrze może i zaniknął ale 3 dni temu widziałem ten wąsik z antenką jak snuł się po TVP Kultura w okolicach 24.00.
Ale,ale. Skoro mnie Pan, Panie Niedzielny desygnujesz na urzędnika, którego sama "tylko" sekretarka zarabia 9600 netto, to równy z Pana Gość. Podzielny Gość.
Zmień Pan blog na Wahrheitmachtdummheit.com, to pogadamy o dotacji
Drogi Gościu, zdecydowanie chybione propozycje.
3.Sekretarka: splendor żaden, a pracy dużo. Nawet za 9.600 z plusem na etat nie pójdę. Wolę gruszę...
1.Pan Andrzej na Ministra: protestuję, musiałby stępić język. Byłaby wielka strata.
2.Pan Piotr vice: czy Gość się aby nie podlizuje?
;)
w dobie prawyborów jest jeszcze urocza instytucja "kandydat na kandydata na wice"
na wice proponuję wice naczelnego... :)
no to ,,płyniemy dalej,, ...
W.S.P Andrzeju ... na pierwszy trójwymiarowy blog (czyli tzw.innowacja musi(!) być kasa z budżetu państwa(czyli z vatu ,który w zębach zanoszę do US,czyli sam się będę finansował(a jestem pierwszym płatnikiem vat...ha,ha,ha)
-czyli nie muszę zmieniać nazwy blogu i na teraz to już potrzebuję 120 000 pln... ;) (tu patrz: Armory 2010 -kryzys powoli mija...)
no ale wracając do meritum to Pan nawet nie wie ,że w Browarnej będę robił pokonkursową wystawę ,,Holokaust-Nowe Spojrzenie,,(co prawda sponsora mi głównego zamknęli Bernarda,ale wszystko jest na dobrej drodze...) a Pan sfinansuje tylko 856 metrów drutu kolczastego...(to będzie wydarzenie!)
2.W.S.P .Beato ...moja córka też tak mówi ...(ale woli gruszę w New York... :( ...)
3.a Pan Piotr to i tak ma p....ne,więc się mogę podlizać...(a jak zlikwidowany będzie Arteon,to Raster da Oskara z tombaku (http://rastergallery.blogspot.com--->kiedyś mówiono o tym :pocałunek śmierci...)
Każdy ma taką gruszę na jaką zasługuje. Ja wolę własną, w myśl zasady, że … lubi się co się ma.
Nie, nie jestem zawistna i chętnie wypróbuję tę w NY, choć to jak mniemam przechwałki, [mrzonki?], [licencia poetica?]. [Fakt?], metrów kwadratowych pod gruszą mało, więc pewnie się nie zmieszczę [jestem raczej drobna, gdyby jednak :)].
Żeby nie wyszło na jaw, jak mało [tych metrów], na wszelki wypadek nie dotrze zaproszenie pod NY's gruszę. No i czy tam w ogóle rosną grusze? Asfalt, beton, stal, aluminium i inne podobne są na pewno. Nigdy nie widziałam prawdziwej trawy [a tym bardziej gruszy w NY] - oczywiście w TV [ale nie oglądam, to pewnie dlatego]. Widziałam cegły!
To jakaś ściema, ale sekretarką, ani na etat [nawet w Ministerstwie od cooltury] absolutnie ;))
Przez US do NY! Przez NY do gwiazd! - finansujmy siebie i innych!!! - finansujmy płody i węgiel, CSW ZUJ i coś na Zachętę, może amory? Nie, nie, lepiej lot na Armory! Finansujmy cały świat! Make love, i nie tylko, ...! To by było na tyle … teraz odpocznij sobie … Gościu, siądź pod mym liściem…
1.Gościu drogi. Holocaust w Browarnej już był (grudzień 2007). Tyle, że elementem dominującym nie był drut kolczasty tylko fragmenty rozebranego pomnika wdzięczności, wykonanego z żydowskich macew z miejscowego kirkutu.(na odwrociu macew, sołdat z pepeszą) Nihil novi sub sole.
2. Raster to może wziąć ale nie dać. A jeśli jednak da, to nie Oskara z tombaku tylko Oskarda z tępaku.
3.Niektórzy nie tylko mają gruszkę, ale nawet Gruchę (ale ci nie płaczą)
W.S.Panie Andrzeju...jak Pan twierdzi ,że
1,,Holocaust w Browarnej już był (grudzień 2007),, a ja o tym nie przeczytałem np. w Gazecie W.,w Polityce oraz innych ,,pomniejszych,,mediach tzn.wnioskuję:
a.było to słabe,czyli do dupy...
b.wystawa się nie odbyła ;)
c.wystąpiły inne powody... ;) (nie wnikam)
wyciągamy wnioski cyt : ,,Tyle, że elementem dominującym nie był drut kolczasty ,,
drut kolczasty to podstawa!
dlatego:Pan sponsoruje ten drut,ja zapraszam do współpracy Szanowną Panią Rajkowską(+ Oskara D. -niech ma ,sobie wezmie udział w pracy o Holo.) i razem owijamy,pętamy tym drutem Browarną
obiecać mogę:krew,pot i łzy,(a i Christo Jawaszew będzie zadowolony...)
drugi etap projektu: Kuśmirowski będzie budował w skali 1:1 stodołę z Jedwabnego..
na to potrzeba będzie kilkadziesiąt tysięcy... tutaj staram się o kasę z fundacji Bęc Zmiana.
w finale stodoła będzie ,,symbolicznie,,podpalona...tutaj mam problem kto ma podpalać? na razie skłaniam się ku osobie Pana Libery...
Pytanie: co ja z tego mam?
kręcę film:płonącą stodołę w 5 egz. ,które to filmy Raster lub inne podmioty sprzedają w wiadomych miejscach...
i tu mam dla Pani Beaty takie coś:
przecież ja tego nawet nie muszę realizować! wszak Pani Jarecka z Gazety W. przedstawiła nam artystkę ,która zrobiła wystawę prac niewidzialnych
i sprzedała to w Usa za 15.000 usd!
-czyli idąc tym tropem mogę zrobić wizualizację 3D płonącej stodoły!
->jako ,że media są tu bardzo ważne,wysyłam konspekt pracy do Gazety W. ,jesli Pani Jarecka nie wspomni o tym projekcie ani słowem,mam prawo
wytoczyć proces cywilny,a jako głowny powód to Antysemityzm(to może być bardzo ciekawy aspekt prawny.. ;) ) :przemilczanie Zagłady ,krzyk palonych ofiar,czy Pani Dorota
będzie miała siłę aby udzwignąć taki ciężar dylematów?
reasumując: trzeba czytać książki...tu patrz :Ziemia Obiecana (,,Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic - zaśmiał się głośno.
- To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę,,)
-bo pieniądze leżą na ulicy ,tylko trzeba je podnieść ,a nie ukrywam ,że celuję tu w Paszport Polityki... ;)(tu nie ukrywam ,że Pan Bernatowicz w końcu nie uchyli się... ;)
Ps. i kończymy suplement ,bo tego Arteona to zamkną szybciej niż nam się wydaje...bo jak mawiał Beria: paragraf zawsze jakiś się znajdzie...
uszanowania
a jednak ścinam koszty,bez kasy i dotacji ściągnąłem darmowy uleadvideostudio i po kilku godzinach mam swój pierwszy film o Holo.w wersji roboczej,nieocenzurowanej,no takie siusiu w ...
http://www.youtube.com/watch?v=oVHMelqIsNI
Czuwaj!
U Was wymowna cisza, a Waszego założyciela i redaktora kopią, bo miał czelność dać się wybrać na dyrektora dotychczasowego bastionu fanów i członków jedynie słusznej grupy grajków polskiej sceny -podobno- sztuki. Ogromnie jestem ciekaw Pańskiego komentarza tych wydarzeń w kontekście moich niemal 3 lata trwających wpisów i próśb o Wasze dziennikarskie SPRAWDZAM.
Po pierwsze - w mojej ocenie nikt nikogo nie kopie. Protest, możliwość wyrażenia swojego stanowiska jest podstawowym prawem w państwie demokratycznym.
Po drugie: przebieg wyboru Pawła Łubowskiego na stanowisko dyrektora CSW w Toruniu budzi wątpliwości, o których donoszą artykuły prasowe, m.in. opublikowana wypowiedź Wicemarszałka Województwa Kujawsko - Pomorskiego i członka komisji konkursowej - Michała Korolko.
(http://torun.gazeta.pl/torun/1,35576,8089408,Wicemarszalek_wojewodztwa_o_CSW____Zostalem_figurantem.html).
Najprościej byłoby - także i w interesie nowego dyrektora - ujawnić protokół z obrad komisji konkursowej i rozwiać wątpliwości.
Jak dotąd, o ile mi wiadomo, nie zostało to zrobione. Dlaczego? Nie wiem. To jest przyczyna protestu.
Zamiast tego pojawiają się różne zarzuty, pytania, wątpliwości pod adresem osób protestujących, czyli argumenty personalne nie merytoryczne. Zupełnie niepotrzebnie. Trzeba tylko upublicznić protokół, co, jak sądzę, w przypadku instytucji finansowanych z środków publicznych powinno zostać zrobione.
Niewielki sens ma prowadzenie dyskusji wokół tej sprawy i protestu dopóki to nie zostanie zrobione.
1. Chyba sam Pan nie wierzy, w co pisze. Już sam fakt, że wśród protestujących są wybrani na dyrektorskie stołki w publicznych instytucjach sztuki bez konkursu(Mytkowska, Piotrowski) mówi sam za siebie. Na dodatek taki Piotrowski protestuje, w tym samym czasie olewając protesty kontestujących jego działania kilkudziesięciu kuratorów z MNW.(Piotrowski wyznaczony "ukazem" na dyrektora po "wycięciu" LEGALNIE wybranego W. Włodarczyka)
2. Najlepszy czas na kwestionowanie kompetencji i osób jury jest PRZED wyborem a nie PO. Czy jak wybierano Zielińską także przenicowano detalicznie każdy etap konkursu?
3. Czy panu coś przyp[ominają pokonkursowe wypowiedzi Pawła Łubowskiego: "To, co zaprezentowała dotychczas pani Zielińska, jest bardzo jednokierunkowe i niestety powiązane układami z warszawskimi galeriami, również prywatnymi. Prywatne pieniądze zaczęły mieszać się z publicznymi.Jak? Dzięki publicznym funduszom lansuje się artystów, aby potem sprzedać ich prace prywatnie"?
4. 6 baniek non olet?!
Dlaczego nie ma nowych wątków?
Nie ma nowych wątków, bo nasz protestujący redaktor jeszcze stoi z otwartą paszczą nie mogąc się nadziwić dalszemu ciągowi konkursu w CSW Toruń. Bojkotujące towarzystwo zamarło, bo sądziło, że wybór Łubowskiego to początek końca. Tymczasem wraz z Denegri wszystko wskoczyło na "właściwe" tory. Apologetka Obrista z Birnbaumem czyli desant Frieze na Polskę dokończy dzieła.
Ojtam ojtam.
Czy pan Andrzej skłania się bardziej ku praktykowaniu malarstwa czy praktykowaniu krytyki. Obrazy obejrzałem. Pozwolę je sobie skomentowac. Nie można odmówic panu posiadania warsztatu ale ręka to nie wszystko. Sztuka jest w głowie, nie w łapie. Formalizm i pdodukcja masowa. To jedyne co mogę powiedziec o tych obrazach. Serdecznie pozdrawiam!
Zostawiłem więc sztukę tym, co mają w głowie. Proszę jedynie, Panie Tomaszu, przesłać link gdzie mógłbym zobaczyć, że istotnie, masy tak jak ja pracują łapą.
Witam pana! Nie zrozumieliśmy się. Nie mówiłem o masach, tylko o pańskiej produkcji masowej obrazów. Nie oceniam. Uważam, że dziś nie wystarczy po prostu ładnie namalowac obrazu aby stał się on sztuką. Skłaniam się ku konceptualizmowi, którego dziś jak na lekarstwo. Świetnie pan maluje, ma pan świetny warsztat. Teraz czas aby go wykorzystac! Pana obrazy przypominają mi wczesne prace Janusza Przybylskiego, niestety nie moge znalesc ich w sieci. Pozdrawiam
Dzięki za komentarz, ale rozmowa będzie trudna, jeśli tylko jedna strona zna robotę drugiej. Nie wykluczam, że ma Pan rację, z drugiej strony ja też mam swoje racje, choćby i tę (sorry, że niezbyt wyszukaną), że choć zawsze robiłem intuicyjnie, jednak znalazło się kilkaset osób (zwłaszcza z innego niż Polska kręgu kulturowego)gotowych sypnąć marnością, by mieć te "tylko" obrazki koło siebie.
Wiele zależy od nastawienia. Pan skłania się ku konceptualizmowi. OK. Niemniej nie chciałbym, by moje obrazki uchodziły za owoc bezmyślnej zręczności. Można się pomylić w sądach, bo nie zawsze trzeba działać w kitlu i z ekierką, żeby działać myśląc. (Jest cała sfora artystów tylko fingujących myślenie)U podstaw niektórych gestów uchodzących za bezmyślne, leży bardzo ścisła myśl, choćby i ta, żeby zerwać z myśleniem rutyną. Pozdrawiam i zapraszam na galeriabrowarna.blogspot.com
Tylko zalogowani czytelnicy mogą dodawać komentarze. Proszę się zalogować