15.02.10 / Piotr Bernatowicz / SUPLEMENT (komentarzy: 45)
archiwum autora24.11.09 / Piotr Bernatowicz / WAŻNE SPOTKANIE !!!! (komentarzy: 4)
archiwum autora02.11.09 / Piotr Bernatowicz / OBIEG CENZURUJE? (komentarzy: 7)
archiwum autora28.10.09 / Piotr Bernatowicz / POCHWAŁA JAWNOŚCI (komentarzy: 7)
archiwum autora27.07.09 / Piotr Bernatowicz / KIERUNEK FESTIWALE (komentarzy: 9)
archiwum autora13.07.09 / Piotr Bernatowicz / MINARET: ZA... A NAWET PRZECIW (komentarzy: 64)
archiwum autora27.06.09 / Piotr Bernatowicz / UMARŁ KRÓL! (komentarzy: 13)
Historia kariery króla popu – Michaela Jacksona opowiedziana dziełami sztuki.
archiwum autora28.10.09 / Piotr Bernatowicz / POCHWAŁA JAWNOŚCI
Z reakcji na "List otwarty do prezydenta Miasta Krakowa" wynika, że niemal całe środowisko artystyczne w Polsce jest za organizowaniem konkursów na stanowiska dyrektorów galerii i muzeów. Mam nadzieję, że ten list nie będzie tylko doraźną reakcją na lokalny problem, ale stanie się początkiem reformy w publicznych instytucjach kultury w Polsce
List otwarty do prezydenta Miasta Krakowa
Kraków dn. 25.10.2009
Sz. P. Prof. Jacek Majchrowski,
Prezydent Miasta Krakowa
Kierując się troską o dobre funkcjonowanie tak ważnych dla Krakowa instytucji kultury, jak Galeria Sztuki Współczesnej „Bunkier Sztuki" oraz powstające Muzeum Sztuki Współczesnej na Zabłociu, zwracamy się z uprzejmą prośbą o przedstawienie opinii publicznej wizji i kierunku rozwoju obranego przez miasto dla tych placówek.
Postulujemy zapoznanie opinii publicznej z działaniami odnoszącymi się do obsady funkcji dyrektorskich w powstającym Muzeum i w Bunkrze, gdzie kadencja obecnego Dyrektora upływa w roku 2010.
Apelujemy o rozpisanie otwartych i rozstrzyganych przez ekspertów konkursów na stanowiska dyrektorów obu instytucji.
Wilhelm Sasnal, artysta, Kraków
Marta Deskur, artystka, Kraków
Powyższy list, który pojawił się zaledwie kilka dni temu, zdążyło już podpisać ponad 200 osób. Wśród nich znani artyści, kuratorzy i krytycy i prawie wszyscy szefowie instytucji muzealnych i galerii publicznych w Polsce z Joanną Mytkowską (dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie), Piotrem Piotrowskim (dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie) oraz Wojciechem Krukowskim (dyrektor Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski) na czele (pełna lista na http://www.obieg.pl/felieton/14604 ) .
List dotyczy spraw lokalnych, krakowskich – jawności polityki obsadzania funkcji dyrektorskich nowopowstającego Muzeum Sztuki Współczesnej oraz Galerii "Bunkier Sztuki" w Krakowie. Jest to też apel o rozpisanie otwartych konkursów na stanowiska szefów tych instytucji.
Jednak sprawa, jak sądzę, ma też większe znaczenie i nie ogranicza się tylko do środowiska krakowskiego. Pojawia się szersze pytanie o to, jak powoływani są szefowie publicznych galerii w Polsce? Czy dzieje się to w drodze otwartego konkursu? Czy podstawą rozpatrywania kandydatur jest zaproponowany program? Pojawia się także pytanie o kadencyjność tych stanowisk.
Myślę, że nie tylko krakowscy ludzie sztuki są zainteresowani sposobem obsadzania ważnych publicznych instytucji kultury. Chcą przejrzystości procedur. Z reakcji na list wynika, że niemal całe środowisko artystyczne w Polsce jest za konkursami i za jawnością. To cieszy. Mam nadzieję, że ten list nie będzie tylko doraźną reakcją na lokalny problem, ale stanie się początkiem reformy w publicznych instytucjach kultury w Polsce.


POCHWAŁA JAWNOŚCI?
List jest nie tylko pochwałą jawności ale też jej ucieleśnieniem. Wszak dalszy scenariusz jest całkowicie JAWNY: część "sygnatariuszy" protestu zasiądzie w gremium ekspertów, druga część wystartuje w gronie pretendentów do stołków dyrektorskich i kuratorskich, a reszta czyli trzecia część nazwisk pod listem, zostanie zakupiona do kanonu sztuki polskiej przyszłego muzeum. Dokładnie tak jak się to robi od co najmniej dekady. Pozostanie zagadką na co liczyło pijane dziecko we mgle czyli pan Majchrowski, który bądź co bądź trochę czas umiał, by się w tym jako tako połapać.
Pomimo, że na całej 2 stronie Arteonu od roku zachęca Pan, Panie Piotrze, do zamieszczania komentarzy na forum, nie reaguje Pan na wpisy nie dotyczące bezpośrednio Pana osoby(wymiana komentarzy z A.Mazurem potwierdza to w całej rozciągłości). Tymczasem sprawa listu i tej kupy podpisanej pod nim (kupą mości panie i panowie) jest sprawą kluczową, przesądzającą o funkcjonowaniu rynku sztuki w Polsce w najbliższych latach. Tworzy się (już się utworzyła) bowiem sytuacja patologiczna, że każdy spoza tej podpisanej pod listem PARTII, bez względu na poziom reprezentowanych wartości, bez legitymacji przynależności będzie na rynku rozjechany (głównie przy pomocy środków instytucji publicznych).
Konkretyzując, list ten doprowadzi do sytuacji, że powoła się jury konkursu w składzie z P. Poprzęcką, Piotrowskim etc., które wybierze jako dyrektora P. Potocką, która kolejnymi zakupami (bo o to głównie chodzi, tak jak w regionalnych zachętach, bunkrach, łaźniach, w Białymstoku czy Zielonej Górze) do zbiorów MSN w Krakowie, zasili podpisaną pod listem całą resztę (w wysokości zależnej od odległości od epicentrum).
Panie Andrzeju,
podpisałem ten list bo jestem za otwartymi konkursami na stanowisko instytucji takich, jak MSW w Krakowie, i tyle. Traktuję ten list nie tylko jako doraźną interwencję ale szerszą deklarację otwartości. Myślę, że obawa, że podpis po tym listem oznacza przynależność do jakiejś "grupy trzymającej władzę" to objaw hm... przesady? Jak Pan widzi jesteśmy podpisani pod tym listem ja i Adam Mazur, z którym - jak Pan zauważył - prowadzę dość zasadniczy spór. Pozdrawiam
Pb
Jest 0oczywiście- prawdopodobne, że część sygnatariuszy, w tym Pan, podpisała list dla zasad, o których Pan wspomina. Ale jest tam, jak powiedziałem, kanon nazwisk, które są jak na komendę wszędzie, gdzie jest spodziewany rozdzielnik publicznych (płaconych za góry a nie od roboty) środków.
Pozostając przy temacie, czy Pan sobie wyobraża taki spazm przy obsadzie stołka dyrektorskiego w ważnej instytucji prywatnej (już widzę uśmieszek). Tu jakoś nikt się nie przejmuje, że np. tępy choć dziany właściciel arbitralną decyzją nadaje dyrektora, który może być artystycznym szkodnikiem, bezguściem, ciemnogrodem etc. Tu nikt nie szlocha, tak jak u prywatnego nikt nie strajkuje. U prywatnego nie będzie kolejki z listem, bo tam trzeba się wykazać robotą i wynikami, a nie jak w instytucjach dotowanych (w tym muzeach - setki zatrudnionych w najmniejszym, prowincjonalnym muzeum)...obecnością. Więc kwitnie śmierdzące lenistwo, gdzie -chociaż dwie lewe- fumy, fochy, szpagatowa inteligencja cała w pretensjach i ambicjach, z wyższością i pogardą do tych, co ryzykują środki własne, bo tak pojęli zmianę ustroju.
Tylko zalogowani czytelnicy mogą dodawać komentarze. Proszę się zalogować