strona gwna > 

Comme des Garons
Rei Kawakubo
Wojciech Delikta

Rei Kawakubo zdecydowaa si przesta umiecha i trwa w swym postanowieniu ju od przeszo czterdziestu lat. T kobiet – filigranow, cich i skromn – niemal zawsze ubran w nieprzeniknion czer, atwo rozpozna po nieskazitelnej, geometrycznej fryzurze, ktra okala twarz pozbawion grymasu, nierzadko skryt za ciemnymi okularami. Ostatni raz pozowaa przed obiektywem aparatu w 2005 roku. Z mem (Adrian Joffe) nie widuje si codziennie, lecz co miesic, gdy bardziej ni czuoci maeskie ceni sobie wolno samotnoci. Kiedy gasn wiata zamykajce jej pokaz, nie kania si publice. Sporadycznie udziela wywiadw, a na pytania odpowiada zdawkowymi: „nie”, „nic”, „nigdy”. I cho wszystko przemawia za tym, by poczytywa j za minimalistk, tajemnicza Japonka stroni od klasycznie rozumianego puryzmu. W projektach krzyuje ascetyzm z przerafinowaniem, powcigliw dyskrecj z rozbuchanym przepychem, mod z antymod. Balansuje na granicy. Nie dziwi wic fakt, e powicona jej wystawa w Costume Institute przy Metropolitan Museum w Nowym Jorku nosi tytu „Art of the In-Between”.

Rei Kawakubo, „18th Century Punk”, autumn/winter 2016-2017, courtesy of Comme des Garons, fot. © Paolo Roversi mat. pras. Metropolitan Museum of Art

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Za fasad
Irving Penn w Metropolitan Museum of Art
Aleksandra Kargul

Penn kojarzony jest gwnie z fotografi mody, co nie dziwi, biorc pod uwag fakt, e mia on na swoim koncie ok. 150 okadek modowych magazynw i pracowa dla nich do koca swego ycia praktycznie kadego dnia (zmar w 2009 roku w wieku 92 lat). Kilka z jego fotografii wyznaczyo w zasadzie nowy kanon przedstawiania, ktry pniej powielany by przez innych fotografikw rozpoczynajcych karier jeszcze w latach 30. oraz 40. i na pocztku lat 50. XX wieku (m.in. Richarda Avedona, Lillian Bassman czy Cecila Beatona). Moda stanowia jednak tylko cz jego rwnie – o ile nie bardziej –  interesujcych z punktu widzenia historii fotografii zainteresowa. By te znakomitym, wnikliwym portrecist, o czym najlepiej zawiadcza tzw. corner portrait series (seria portretw naronych). Pod koniec lat 40. zaaranowa on w swoim studiu wyjtkowy plan zdjciowy. czc dwa fotograficzne ekrany pod ktem mniejszym ni 90 stopni i rozkadajc midzy nimi fragment wykadziny, stworzy przestrze jednoczenie przytuln i opresyjn, w ktrej do pozowania zaprosi zarwno najbardziej prominentne, jak i mniej znane postaci ze wiata sztuki i kultury – muzykw, artystw wizualnych, tancerzy, politykw, pisarzy i celebrytw.

Irving Penn, „Truman Capote”, New York, 1948, platinum-palladium print, 1968, 40,3 x 39,1 cm, fot. The Metropolitan Museum of Art, New York, Purchase, The Horace W. Goldsmith Foundation Gift, through Joyce and Robert Menschel, 1986, © The Irving Penn Foundation, mat. pras. MetMuseum

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Zmagania czowieka wraliwego
Rekomendacje | Joanna Chudy
Weronika Kobyliska-Bunsch

Liryczne fotografie Joanny Chudy z cyklu „Obrazy emocji i inne choroby czowieka wraliwego” (2011), cho ukazuj unoszce si na wodzie bd lece na brzegu kobiety, bynajmniej nie podejmuj zakorzenionego w naszej tradycji motywu kpicych si. Nie s te wspczesn reinterpretacj wizerunkw mitologicznych syren, czyli drapienych i niebezpiecznych femme fatale. Prace Chudy mog przywodzi  na myl raczej synne „Okropnoci wojny” (1948) Andrzeja Wrblewskiego, jak i inne prace artysty (np. monotypie z lat 50.), w ktrych ukazywa on pozbawione tosamoci, bezimienne postaci. Tak zdecydowanie odmiennych twrcw (ktrych dzieli zarwno historyczny kontekst, jak i wybr medium wypowiedzi artystycznej) zblia operowanie analogicznym rodkiem wyrazu. Zarwno Chudy, jak i Wrblewski, naruszaj integralno ludzkich cia w ramach figuratywnej, balansujcej na granicy realizmu, estetyki. Wydaje si, e oboje ukazuj momenty, w ktrych ujawnia si problematyczno bytu i poczucie braku sensu, ktre to niemiecki filozof Karl Jaspers okreli mianem „sytuacji granicznych”.

Joanna Chudy, z cyklu „Fragmentaryczno wspomnie, czyli pocztwki z podry”, 2011, dziki uprzejmoci artystki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Poszukiwania malarstwa w malarstwie
konkurs „Nowy Obraz \ Nowe Spojrzenie” Nagrody Artystycznej UAP
Karolina Staszak

Na pocztek dobra wiadomo – sztuka potrafi wzbudza prawdziwe emocje. Sztuka, a nie tylko jej kontekst czy prowadzone w obszarze sztuki wojny kulturowe. Przyznam jednak (sama nie wiem, czy bardziej ze wstydem, czy z alem?), e jak na osob zajmujca si sztuk zawodowo takich emocji doznaj niezwykle rzadko. Tym bardziej tegoroczna wystawa pokonkursowa „Nowy Obraz / Nowe Spojrzenie” jest wedug mnie godna polecenia.
Niestety, nie mog napisa, e jest to po prostu dobra wystawa. Nie, tak nie jest. Za duo na niej prac, ktrych obecno okreliabym jako zdecydowanie niekonieczn, za duo obrazw-dekoracji, ktre zwyczajnie nudz. Pojawiy si te przykady malarstwa bardzo wtrnego, ktre powstao jakby w wyniku niezrozumienia idiomu malarskiego naladowanego mistrza. W dodatku kilka zestaww obrazw byo w poznaskim Arsenale le powieszonych, jak choby prace zakwalifikowanego do konkursu po raz drugi Pawa Banika – na tle blaszanych aluzji dekadenckie obrazy nie miay szans zaprezentowa si godnie. Zapewne decyzja o takim, a nie innym rozwieszeniu obrazw wynikaa z koniecznoci pokazania propozycji artystycznych a dwadzieciorga modych malarzy, ale wytumaczenie to nasuwa zrazu podstawow wtpliwo – czy naprawd a tylu zasugiwao na wyrnienie? Czy nie sensowniej byoby wybra spord nadesanych propozycji rzeczywicie tylko te najlepsze?

Katarzyna Rutkowska, „Monument III”, 2017, akryl / spray na ptnie, 150 x 120 cm, Nagroda Artystyczna UAP, fot. mat. pras. UAP

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Muzy UM
Nowa siedziba MSN w kontekcie finansw
Andrzej Biernacki

Odyseja warszawskiego Muzeum Sztuki Nowoczesnej to – jak ju pewnie wszyscy wiedz – jedna z moich ulubionych opowieci. Ulubionych do tego stopnia, e nawet ryzykujc wysypk przesytu u czytelnika, co jaki czas po ni sigam. Tym chtniej w sytuacji, gdy ycie kleci nastpny jej odcinek, a wanie to robi. Oto bowiem kolejny raz wybitni pywacy z muzeum na Paskiej, w porozumieniu z sam trenerk pywania w Urzdzie Miejskim przy pl. Bankowym, opuszczaj tymczasow, rdmiejsk siedzib w akwarium tzw. Emilki i ruszaj do nowej, zwodowanej na Powilu. Wprawdzie wielki biay prostopadocian, ktry ma tymczasowo suy za ajb, w niczym nie przypomina adnego ze znanych urzdze pywajcych, ale moe to wraenie zwodnicze, podobnie jak tytu otwierajcej go wystawy „Syrena herbem twym zwodnicza”. Owszem, manewr inwentaryzujcy rnej maci wizerunki syren, jakie udao si namierzy w sztuce oraz w stoecznych archiwach, czynic z nich eksponaty otwarcia, zgrabnie funkcjonuje jako nawizanie do nowej, nadrzecznej lokalizacji muzeum. wietnie te sprawdza si jako symbol mariau mentalnoci dziaacza muzealnego z mentalnoci miejskiego urzdnika. Ale syrena jako nowy symbol dla wiecznie dryfujcego MSN, zwaywszy rzeczywisty wyraz treci greckiego mitu, jest tu – ogldnie mwic – najmniej udany. Jego wymowa nie pozostawia zudze:

Sawomir Pawszak, zwyciski projekt w konkursie na fasad Muzeum nad Wis, mat. pras. MSN

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Rzeczy, ktre nadeszy
Wystawa „Superorganizm. Awangarda i dowiadczenie przyrody” w
MS w odzi
Justyna arczyska

Ide wystawy jest pokazanie zmian, jakie dokonay si w sztuce w efekcie rozwoju naukowego, technicznego i przemysowego przeomu XIX i XX wieku, ktry wpyn na metamorfoz relacji midzy czowiekiem a natur. „Uyta w tytule metafora superorganizmu odnosi si do ekspansywnoci gatunku ludzkiego, ktra powoduje zarwno rozwj cywilizacyjny, jak i degradacj Ziemi. (…) Postawy, ktre odnajdujemy w sztuce awangardowej, s intrygujcym obrazem ludzkich fascynacji, lkw, zudze, rozwaa i afektw, jakich dowiadczamy w zwizku z przyrod i ktre, ze wzgldu na uniwersalno i trwao tego dowiadczenia, pozostaj nieustajco aktualne” – pisz kuratorki, Aleksandra Jach i Paulina Kurc-Maj. Z jednej strony, wystawa ma ukazywa czowieka jako twrc, ktry kreuje wiat i odkrywa otaczajc go rzeczywisto, doprowadzajc do postpu, a co za tym idzie – technicyzacji ycia i uprzemysowienia otoczenia. Z drugiej – daje dowd specyficznego przywizania czowieka do natury, ktre objawia si rwnie w sztuce i to w jej awangardowej odsonie. Odsonie, ktr utosamia si z wartociami przeciwnymi, zakodowanymi w hale: miasto, masa, maszyna.
Kuratorski komentarz nie wyczerpuje w peni zagadnie, ktre ekspozycja porusza. Wystawa bowiem zmusza do refleksji nad wieloma innymi zagadnieniami. Podzielona zostaa na sze rozdziaw: „Krajobraz postnaturalny”, „Biofilia”, „Wcielone widzenie”, „Czwarty wymiar”, „Mikrokosmos i makrokosmos” oraz „Ewolucja”. Teoretycznie kady z tych tytuw sygnalizuje odmienny temat podejmowany nie tylko przez artystw, ale i badaczy, jednak odczuwalne jest, e wszystkie te zagadnienia s ze sob w jakim sensie zwizane, wpywaj na siebie, cz w cao i pochodz z jednego rda, cho w ramach ekspozycji zaznacza si ich autonomi.

Janusz Maria Brzeski, „Narodziny robota”, z cyklu „Narodziny robota”, 1933, fotokola, papier, mat. pras. Muzeum Sztuki w odzi

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Malarz ywego antyku
Wystawa Lawrence’a Alma-Tademy w Wiedniu
Grayna Krzechowicz

Lawrence Alma-Tadema, gwiazdor wiktoriaskiej Anglii i najdroszy malarz swojej epoki, przez dziesitki lat, po swojej mierci w 1912 roku, nalea do zapomnianych i mao cenionych artystw. Od pewnego jednak czasu, z nastaniem postmoderny, daje si zauway stay wzrost zainteresowania jego twrczoci, przeywajc prawdziwy renesans dziki historycznemu filmowi „Gladiator” Ridleya Scotta (2000), w ktrym reyser, przedstawiajc wiat antyku, inspirowa si obrazami Tademy w doborze kostiumw, aranacji scen i setu filmowego. Rynek sztuki nie pozosta obojtny na to zjawisko, czego dowodem jest cena 35,9 miliona dolarw, jak zapaci nowy nabywca na aukcji Sotheby’s w Nowym Jorku w 2010 roku za synny obraz „Znalezienie Mojesza” (1904). Dziki midzynarodowej wsppracy trzech instytucji muzealnych: Fries Museum w Holandii, Leighton House Museum w Londynie i wiedeskiego Belvedere, w tym ostatnim mona aktualnie oglda znakomit retrospektyw twrczoci artysty, dajc rwnie wgld w jego ycie prywatne –„Lawrence Alma-Tadema. Dekadencja i antyk”.

Lawrence Alma-Tadema, „Portret Ignacego Jana Paderewskiego”, 1891, olej na ptnie, 45,7 x 58,4 cm, fot. Muzeum Narodowe w Warszawie

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Temperament samouka
„Rewolucjonici sztuki: Emil Nolde...” w Muzeum Narodowym w Gdasku
Agnieszka Salamon-Radecka

Pokaz prac ekspresjonisty Emila Noldego ze zbiorw Pracowni Grafiki i Rysunku Muzeum Narodowego w Gdasku jest pierwszym z planowanego cyklu prezentacji, ujtych wsplnym tytuem „Rewolucjonici sztuki”. Naczeln ide cyklu jest zapoznanie szerszej publicznoci z pracami na papierze, bowiem, jak pisz autorki prezentacji: „Grafika i rysunek byy czsto dziedzinami, w ktrych artyci, wolni i niezaleni od wymogw zleceniodawcw, mogli w peni zrealizowa swj twrczy zamys”. Mona si wic domyla, e jest to wedug nich najbardziej odpowiedni obszar do realizowania rewolucyjnych zamierze na polu sztuki. Zapewne, jak z wieloma uproszczeniami dotyczcymi twrczoci artystycznej, i z tym stwierdzeniem daoby si polemizowa, jednak nie to jest kwesti najistotniejsz. Waniejsze wydaje si natomiast to, e Muzeum Narodowe w Gdasku podejmuje si cyklicznej prezentacji prac, ktre ze wzgldu na sw specyfik – delikatno i wraliwo podoa, na ktrym powstay – z reguy rzadko goszcz w salach ekspozycyjnych, a jakiekolwiek ich publiczne wystawianie obarczone jest szeregiem obostrze: od odpowiedniego, przytumionego owietlenia (bez dostpu wiata dziennego!), poprzez stae warunki klimatyczne (temperatura i wilgotno powietrza), a na odpowiednio krtkim czasie ekspozycji (maksymalnie trzy miesice, a w wersji bardziej rygorystycznej –sze tygodni), koczc. S to w zasadzie zbiory studyjne – na co dzie przechowywane w odpowiednio do tego przygotowanych magazynach –wyjmowane tylko z wyjtkowych okazji. Ju to powinno by powodem, dla ktrego warto powici nieco uwagi gdaskiemu pokazowi.
Gdaska prezentacja obejmuje dwanacie prac Emila Noldego, znajdujcych si obecnie w kolekcji Muzeum Narodowego. Istot pokazu stanowi dziesi odbitek graficznych, co zostao podkrelone poprzez wyrane wyodrbnienie ich w przestrzeni ekspozycyjnej. Uzupenieniem s dwie prace stanowice specyficzny barwny aneks do gwnej prezentacji: akwarela „Kobieta w czerwieni” oraz obraz „Madonna wrd begonii” (olej na ptnie). W ten sposb ten kameralny pokaz stwarza moliwo zapoznania si z przykadami wikszoci technik graficznych i malarskich, jakimi operowa artysta (z grafik brakuje przykadw litografii).

Emil Nolde, „Kobieta siedzca w fotelu (Portret Ady Vilstrup)”, 1906, © Muzeum Narodowe w Gdasku, mat. pras. MNG

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ulubiony obraz
„Aranacja w szaroci i czerni nr 1”, czyli „Matka Whistlera”
Aleksandra Kargul

Prace nad obrazem rozpoczy si w zasadzie przez przypadek, kiedy latem 1871 roku w pracowni przy Lindsay Row w Londynie nie zjawia si modelka, majca pozowa Jamesowi Whistlerowi do innej kompozycji. Rzeczone studio byo w tamtym czasie szeroko komentowane w lokalnej prasie jako jedno z najmodniej urzdzonych londyskich wntrz. Whistler, znany z zamiowania do kolekcjonowania artefaktw sztuki japoskiej i chiskiej, a take poszanowania dla sztuk dekoracyjnych i rzemiosa, uczyni z niego swoisty amalgamat wzorw zaczerpnitych zarwno z tradycji europejskiej, szczeglnie brytyjskiej (eksponowana bya tu przede wszystkim protosecesyjna estetyka ruchu Arts and Crafts i Bractwa Prerafaelitw), jak i dalekowschodniej – atelier zdobio m.in. pitnacie wielkoformatowych, naciennych japoskich paneli z motywami floralnymi, kabinety ze szlachetnego drewna stylizowane na chiskie pagody oraz rcznie malowane parawany. Whistlerowska „Aranacja w szaroci i czerni” jest przykadem spjnej stylistyki, czcej w sobie zarwno elementy zapoyczone, jak i typowe dla europejskiego krgu kulturowego.
Tym, co stanowi o jej niezwykym charakterze, jest z pozoru niemoliwe do osignicia harmonijne zestawienie dwch zupenie rnych systemw reprezentacji. Z jednej strony mamy tu do czynienia z geometrycznym rozplanowaniem ta, gdzie zastosowano tzw. zoty podzia (idealn proporcj cenion od czasw staroytnych) oraz charakterystyczne dla sztuki japoskiej zrwnowaenie asymetrii i operowania „pustymi” paszczyznami. Z drugiej natomiast, z naoon na nie, oddan z realistycznym zaciciem postaci kobiec, w ktrej pobrzmiewaj echa lekcji otrzymanej od Gustave’a Courbeta czy innych artystw z jego krgu.

James Abbott McNeill Whistler, „Aranacja w szaroci i czerni nr 1: Portret matki artysty / Matka Whistlera”, 1871, 144,3 x 162,5 cm, Muse d’Orsay, Pary; fot. RMN-GP/BE&W

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Lans as
Komentarz | niepokorny
Andrzej Biernacki

Ile to razy braem „na zb” polskich asw sztuki awansu z lansu: Bak, mijewskiego? Ile razy zestawiaem ich nadpozycj z ich problematycznym dorobkiem? Bez skutku. Why? „Bo tutaj jest jak jest, po prostu”. Jak ju raz gruchnie wie gminna, e co jest uznawane w miejscach, wobec ktrych ywimy kompleksy, bdziemy to adorowa do upadego. Epopeje smarowaem, a nawet kleciem wierszyki o tym, e Baka „awangardowo” rnie skd i co popadnie, ale zaraz po tym nastpowaa wymowna cisza. Moje rewelacje o mijewskim, e bierze si za nauczanie, majc kwalifikacje ledwie trudnej modziey, te nie wywoay rewolucji. Oczywicie, obaj i tak wleli na parnas. A tu niespodzianka! Gdy ju im tam nic nie grozi, kiedy jest ju dawno „po herbacie”, ci, ktrzy ich wywindowali, teraz prbuj sami si uwiarygodni nag obiektywnoci, przez zapuszczanie w eter swych odkrywczych konstatacji.
Tote na pitach zahamowaem, gdy przeczytaem niedawno w pimie „Szum” wersety Aleksandra Kmaka o Bace, e: „Klepie na mod amerykaskich minimalistw, nie zwaajc, e wspczesno, o ktrej ma ambicje co powiedzie, wymaga innego jzyka ni ten wypracowany 50 lat temu”, a wykorzystywane przez niego chwyty s zabiegiem: „Ju nawet nie ogranym, znanym, wykorzystanym, kanonicznym, ale po prostu nudnym”. e jest to zabawa „powierzchowna, a same dziea nie maj siy, by sprowokowa widza do drenia”; ot, taki tam: „Estetycznie koniunkturalny, (...) banalny bekot (...) w istocie zainteresowany tylko sob”!

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Hans Ulrich Obrist, „Krtka historia kuratorstwa”
Recenzja ksiki
Wojciech Delikta

W przymuzealnych ksigarniach ksiki Hansa Ulricha Obrista niemal zawsze trafiaj na witryny. Jego „Everything You Always Wanted to Know About Curating But Were Afraid to Ask”, „Lives of the Artists, Lives of the Architects” czy „Ways of Curating” to absolutne bestsellery. Sam autor – szwajcarski historyk i krytyk sztuki, dyrektor Serpentine Galleries, a przede wszystkim kurator – od wielu ju lat cieszy si niesabnc popularnoci. Nic w tym dziwnego, bowiem Obrist ciko zapracowa na swoj wysok pozycj we wspczesnym art worldzie. Oprcz wielu przemylanych wystaw oraz licznych tekstw krytycznych, do jego dorobku nale w gwnej mierze przeprowadzone przeze wywiady. Rozmawia m.in. z Philippem Parreno, Nancy Spero, Christianem Boltanskim, Matthew Barneyem, Tacit Dean, Marin Abramovi, Jeffem Koonsem czy Rikritem Tiravanij – najbardziej wpywowymi postaciami sztuki przeomu XX i XXI stulecia. Interlokutorami Obrista byli take ci, ktrych zadaniem jest nadawanie ksztatu chaosowi. Kuratorzy – bo o nich mowa – z gstego szumu artystycznych postaw, praktyk i problemw wydobywaj to, co godne szczeglnej uwagi. A kuratorzy, z jakimi dyskutowa Szwajcar, s pionierami i bezsprzecznymi autorytetami w tej trudnej dziedzinie. „Krtka historia kuratorstwa” (ktrej polskie wydanie ukazao si pod koniec ubiegego roku nakadem Korporacji Ha! art) stanowi zapis tych wanie dyskusji.

Hans Ulrich Obrist, „Krtka historia kuratorstwa”, tum. Martyna Nowicka, Korporacja Ha!art, Krakw 2016, ss. 248

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dofinansowano ze rodkw Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym