strona gwna > 
wybierz miasto:
B C G K N O P S T U W Z KONKURSY
   »

W lipcowym „Arteonie”: Andrzej Biernacki recenzuje londysk wystaw „All Too Human: Bacon, Freud and the Century of Painting Life” w Tate Britain, a Tomasz Bika OP w rubryce „Czytanie sztuki” odczytuje akt „David i Eli” Luciana Freuda. Z kolei twrczo Keitha Sonniera, prezentowan w Parrish Art Museum, przyblia Wojciech Delikta. Dziaalno grupy Gyne Punk w kontekcie projektu w poznaskiej Galerii Miejskiej Arsena komentuje natomiast Karolina Staszak.
W najnowszym „Arteonie” ponadto
: prezentacj „300 lat wiedeskiej manufaktury porcelanowej” w Muzeum Sztuki Stosowanej MAK w Wiedniu omawia Grayna Krzechowicz, a wystaw „John Singer Sargent and Chicago’s Gilded Age” w Art Institute Chicago komentuje Aleksandra Kargul. Marcin Krajewski rekomenduje malarstwo Krzysztofa Nowickiego. Dorota aglewska w rubryce „Rynek sztuki” pisze o tym, dlaczego w Polsce nie rozwin si art banking, a Agnieszka Salamon-Radecka kontynuuje seri „Poznaska awangarda”, przybliajc tym razem sylwetk Augusta Zamoyskiego. W lipcowym „Arteonie” take, jak zawsze, felieton Andrzeja Biernackiego, inne recenzje, aktualia i stae rubryki. 
Okadka: Widok wystawy „All Too Human” w Tate Britain; Lucian Freud, “David and Eli”, 2003-2004, oil on canvas, 1626 x 1740 mm (private collection), fot. © Tate photography, Joe Humphrys

Anatomia skandalu
Wystawa malarstwa figuratywnego w Londynie
Andrzej Biernacki

Obecna wystawa w Tate Britain jest na swj sposb kompromitacj nowej krytyki i wywrotowego kuratorstwa paru ostatnich dekad. (...) I nawet nie chodzi o to, e na wystawie „All Too Human” wisz jakie obrazy przez lata sukcesywnie usuwane z takiego czy innego zestawu, z takiego czy innego kompendium lub muzeum. Chodzi o to, e pomimo zakrojonej na globaln skal operacji kastrowania wartoci jednostronnie uznanych za niepoprawne i pass, ogu ludzkich odczu pozostajcych constans od Altamiry z „dysku” zbiorowej wyobrani de facto nie udao si usun. Jeszcze raz wylazo, e po tych wszystkich hurtowo serwowanych w galeriach wiata pomysach bez dziea, wydzielinach artysty, bawankach w zamraarce, forsowania „celowej niezdarnoci”, wygupach i szamastwie na pastwowym wikcie, przy pierwszej nadarzajcej si okazji ludzie nadal wal tumnie na Bacona, Freuda, Sutherlanda, Sickerta, Spencera, Auerbacha, Kitaja, Rego, Andrewsa, Kosoffa, Uglowa.

Jenny Saville, „Reverse”, 2002-2003, oil paint on canvas, 2134 x 2438 mm, © Jenny Saville, courtesy of the artist and Gagosian, materiay prasowe Tate Britain

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Co wicej ni f-akt
„David i Eli” Luciana Freuda
Tomasz Bika OP

W latach 90. oraz na pocztku nowego stulecia, ju po ukoczeniu 80. roku ycia, Freud namalowa kilka ze swoich najambitniejszych obrazw. Wrd nich znajduje si ptno z lat 2003-2004 „David i Eli”. Nagi mczyzna to David Dawson, asystent Freuda przez ostatnie 20 lat jego ycia. Obraz ten jest drugim z czterech duych pcien, na ktrych Dawson przedstawiony zosta w towarzystwie whippetw Freuda, Eliego lub Pluto. Chocia wiele z pnych pcien Freuda wyrnia bezkompromisowo w analizie ludzkiego ciaa, wrcz brutalno w oddaniu jego struktury, ptno to charakteryzuje czuo i oddanie gbokiego zwizku midzy czowiekiem a psem. Obok kanapy w pustym pokoju umieszczono na stoliku na wp such rolin. Trjka bohaterw portretu Freuda zostaa sprowadzona do jednego wymiaru – ycia w jego biologicznym przejawie. Wszak „jestem biologiem” – powie malarz w rozmowie z Sebastianem Smee.

Lucian Freud, „David and Eli”, 2003-2004, oil on canvas, 1626 x 1740 mm (private collection), , materiay prasowe Tate Britain

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Abstrakcja ekscentryczna
Keith Sonnier w Nowym Jorku
Wojciech Delikta

Keith Sonnier naley do artystw mieszczcych si niejako na drugiej pkuli wiata sztuki. Nie jest gwiazd, jak niektrzy jego rwienicy z Brucem Naumanem, Sigmarem Polke czy Martinem Puryearem na czele. Wprawdzie tworzy nieprzerwanie od przeszo p wieku, a wykreowane przeze dziea prezentowano w takich instytucjach, jak Whitechapel Gallery, Castelli Gallery, Hauser&Wirth czy Tate Modern, wci pozostaje w cieniu, nieznany szerszej publicznoci. Stanowi jednak jedn z pierwszoplanowych postaci postminimalizmu – interesujcego, ale i niedostatecznie docenionego rozdziau w historii amerykaskiej sztuki XX stulecia. Wielobarwny, wewntrznie heterogeniczny, radykalny charakter tego nurtu by udziaem wskiego grona artystw dziaajcych w Nowym Jorku na przeomie lat 60. i 70. Sonnier (podobnie jak m.in. Eva Hesse, Lyda Benglis, Gary Kuehn, Alan Saret), podwaajc surowo minimalizmu, nasycajc jego bezwyrazow stereometri ludzkim pierwiastkiem, przyczyni si do sformuowania wasnego jzyka ekspresji. Ten bazowa na sprzecznociach, majcych rdo w wydarzeniach rozgrywajcych si wtedy w Stanach Zjednoczonych, zarwno na arenie artystycznej, jak i spoeczno-politycznej.
Asumptem, by przyjrze si bliej œuvre Sonniera stay si dwa wydarzenia: otwarta przed kilkoma dniami w Parrish Art Museum retrospektywa oraz pokaz wieloelementowej realizacji „Dis-Play II” z 1970 roku, ktry przez najbliszy rok goci bdzie w The Dan Flavin Art Institute.

Keith Sonnier, „Dis-Play II”, 1970, installation view at galerie Mitterrand, Paris, 2010, © Artists Rights Society (ARS), New York. Courtesy of the Artist and galerie Mitterrand, Paris

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dokd zmierzamy?
Warsztaty z aborcji
Karolina Staszak
Cho spotkanie z kolektywem Gyne Punk w GM Arsena w Poznaniu odbywao si w ramach rzekomo bezkompromisowych „Warsztatw z rewolucji”, to jednak organizatorzy – by moe jednak przestraszeni ewentualnymi skutkami swojej wywrotowoci – zdecydowanie sprzeciwili si nazywaniu tego wydarzenia „warsztatami z aborcji”. Dyrekcja Arsenau wysaa do redaktora naczelnego Radia Pozna przedprocesowe pismo, w ktrym zadaa sprostowania podawanych przez dziennikarzy informacji, jakoby w Galerii miao miejsce wydarzenie, podczas ktrego instruowano, w jaki sposb dokona aborcji w warunkach domowych. Ale czy okrelenie „warsztaty z aborcji” jest rzeczywicie naduyciem?
Pierwszy czon nie powinien budzi zastrzee, wszak oryginalnie spotkanie z hiszpask grup zatytuowane zostao „Warsztaty z Gyne Punk”. Podkrelenie tematu spotkania take jest uzasadnione – sformuowanie „warsztaty z aborcji” to skrt mylowy, akcentujcy najbardziej bulwersujcy wtek, ktry podpowiada fragment manifestu grupy: „Chc gruczoowych heretykw, akelarresw, trzewnych punkw, gangw poonych, brokatowych aborcji, rozlanych oysk w kadym kcie, technik analitycznych, efemerycznych biolabw, laboratoriw DIT, sekretnych spotka szkek hi-tech (...). Gyne Punk jest skrajnym i konkretnym gestem, ktry rozwala nasze kompulsywne przywizanie do hegemonicznej skamienieliny systemu zdrowia”. W programie telewizyjnym „Otwarta antena”, nadawanym przez Wielkopolsk Telewizj Kablow, wystpujcy m.in. w towarzystwie dyrektora Arsenau Mikoaj Iwaski, twierdzc, e w Galerii absolutnie nie miay miejsca adne „warsztaty z aborcji”, przyzna jednoczenie, e tematem spotkania byy: „historyczne techniki ginekologiczne, historia tego, w jaki sposb kobiety radziy sobie z aborcj i w jaki sposb prawdopodobnie bd musiay sobie radzi”. Wasilewski nie protestowa przeciwko takiej charakterystyce spotkania.

Klau Chinche (Gyne Punk) pokazuje narzdzie suce do wykonania aborcji, fot. rdo: radiopoznan.fm

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Mnoc przez „X”
Retrospektywa Sargenta w Art Institute w Chicago
Aleksandra Kargul

Podczas retrospektywnej wystawy Johna Singera Sargenta, trwajcej aktualnie w Art Institute w Chicago (otwarcie kolejnej, w sztokholmskim Nationalmuseum, zaplanowane jest na padziernik), mona podziwia cay kunszt jego twrczoci. Cho Sargent zaliczany jest zazwyczaj w poczet tzw. amerykaskich impresjonistw, w rzeczywistoci reprezentuje raczej niezwykle eklektyczny kierunek, zarwno pod wzgldem pochodzenia, jak i stylistyki. Urodzony we Woszech, wikszo swego ycia spdzi we Francji lub w Anglii, kombinujc w swych dzieach wzorce akademickie, realistyczne i impresjonistyczne wanie. Mimo e znany jest przede wszystkim z zachwycajcych, reprezentacyjnych portretw przedstawicieli europejskich i amerykaskich wyszych sfer (takich jak chociaby „Portret Eny i Betty, crek Pani i Pana Asher Wertheimer” z 1901 roku, pochodzcy ze staej kolekcji Tate Britain), w jego œuvre odnale moemy take obrazy zdecydowanie subtelniejsze, o bardziej prywatnym charakterze. O jednym z nich chciaabym tu wspomnie niejako w kontracie do „Madame X”. Na ptnie pt. „Carnation, Lily, Lily, Rose” (1885-1886) Sargent ukaza bawice si w ogrodzie dzieci. Pomimo konserwatywnego tematu, obraz ten jawi si jako zupenie wyjtkowy.

John Singer Sargent, „Carnation, Lily, Lily, Rose”, 1885, oil on canvas, Tate Britain, fot. materiay prasowe Art Institute Chicago

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Biae zoto
300 lat wiedeskiej manufaktury porcelany
Grayna Krzechowicz

Ponad 1200 eksponatw ze zbiorw wasnych Muzeum Sztuki Stosowanej MAK w Wiedniuoraz kolekcji prywatnych i midzynarodowych zasobw muzealnych z Czech, Anglii i Polski pozwala przeledzi na wystawie „300 lat wiedeskiej manufaktury porcelany” fascynujc histori rozwoju drugiej wrd najstarszych manufaktur europejskich, zaoonej w 1718 roku dziki przywilejowi cesarskiemu, nadanemu na 25 lat dworskiemu agentowi wojennemu Claudiusowi Innocentiusowi Du Paquier. Manufaktura wiedeska – „crka porcelany minieskiej spodzona w zakazanej mioci” – powstaa dziki przekupieniu i zwerbowaniu pracownikw saksoskiej manufaktury. Od chwili odkrycia tajemnicy jej produkcji przez Johanna Friedricha Bttgera porcelana, dotd artyku luksusowy sprowadzany z Chin i Japonii, staa si ulubionym materiaem wykorzystywanym w kulturze stou arystokracji i panujcych domw. Utrzymywana w tajemnicy receptura wytwarzania porcelany minieskiej zostaa wykradziona i umoliwia zaoenie wiedeskiej manufaktury jako konkurenta Mini.

Covered Dish in the Form of a Turtle, Vienna, ca. 1730, execution: Manufactory of Claudius Innocentius Du Paquier, © Joe Coscia JR / MAK, materiay prasowe Muzeum Sztuki Stosowanej MAK, Wiede

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Obrazy naszych czasw
Rekomendacje – Krzysztof Nowicki
Marcin Krajewski

Nowicki szukajc inspiracji, odwiedza muzea, gdzie godzinami studiuje ptna renesansowych i barokowych mistrzw, kiedy indziej oglda obrazy w Internecie. Waciwie kada z prac artysty powstaa z inspiracji konkretnym obiektem znanym z historii sztuki. Obrazy Nowickiego niejednokrotnie koresponduj ze sob, wywodz si jeden z drugiego. Zdarza si, e ju podczas malowania kompozycji artysta czuje, e chciaby zrobi pewne rzeczy inaczej, pragnie wprowadzi modyfikacje, przetestowa inne rozwizania. Wtedy powstaje drugi obraz – nawizujcy do pierwszego lub bdcy jego zaprzeczeniem, negatywem. Jedynym staym elementem procesu twrczego artysty jest etap tworzenia szkicu. Artysta przygotowuje kolae cyfrowe – na ekranie komputera modyfikuje dzieo z przeszoci, wypukuje kolory, odcina fragmenty, zmienia rozdzielczo, wyostrza lub rozmywa kontury, wprowadza piksele, wyrysowuje linie perspektywy, pokrywa przedstawienie chmur punktw. Strategi t podj ju w cyklu dyplomowym „Geometryczne refiguracje” z lat 2010-2013. Natrafi przypadkowo w sieci na pochodzce z XV wieku rysunkowe studium kielicha lub wazy autorstwa Paolo Ucella, ktre do zudzenia przypominao mu wspczesne siatki obiektw 3D, wyrysowane w programach graficznych do projektowania. Zacz przyglda si z bliska dawnym obrazom, wyznacza linie ich kompozycji, a nastpnie przenosi je na ptno. W tej adoracji geometrii dostrzegamy dalekie zarysy pierwowzorw z przeszoci. Artysta odziera renesansowe i barokowe dziea z caej ich magii. Nie odnajdziemy w nich sodyczy Rafaela, koloru Tycjana, mikkoci cia Rubensa czy dramatycznego wiatocienia Caravaggia. Zamiast tego, Nowicki prezentuje widzowi zimne szkielety linii kompozycyjnych, na ktrych donie wielkich mistrzw budoway zachwycajce nas do dzi efekty i iluzjonistyczne sztuczki.

Krzysztof Nowicki, „Portret modzieca”, 2018, olej na ptnie, 130 x 90 cm, dziki uprzejmoci artysty

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Kto zarabia na sztuce
Art banking i Abbey House
Dorota aglewska

Przecitny odbiorca, ktry szuka informacji na temat art bankingu na przykad w internecie, trafia przewanie na mniej lub bardziej jawne treci reklamowe. S to zazwyczaj artykuy sponsorowane, prezentujce cz oferty bankw. Te naduycia obecne w narracji o art bankingu mog by dla wielu puapk. W takich tekstach przywouje si zazwyczaj dane sprzed kryzysu ekonomicznego z przeomu 2008 i 2009 roku. Czsto jako regu podaje si, e dziea sztuki nawet w czasach dekoniunktury zarabiaj dla swego inwestora. Co wicej, w tekstach o inwestowaniu przy pomocy bankowcw, charakterystyczne s wzmianki o wysokich wynikach i rekordach aukcyjnych. Problem w tym, e rozwj segmentu aukcyjnego i jego efekty w postaci rekordw cenowych nie s w aden sposb bezporednio powizane z rozwojem art bankingu. Bezzasadne jest porwnywanie cen najdroszych dzie z perspektywami inwestowania w sztuk. Same wyniki aukcyjne nie musz bowiem oznacza, e ich sprawc jest inwestor wspierany przez bank – moe to by przecie niezaleny kolekcjoner czy instytucja. Jedynym uzasadnieniem dla obecnoci takich uwag moe by ch wytworzenia wraenia, e rynek sztuki to swoiste eldorado, coraz bardziej zasobne i bezpieczne. Dalej, regularnie przywouje si najgoniejsze nazwiska artystw, znw raczej tylko po to, by odbiorca czu, e ma do czynienia z artystyczn „pierwsz lig”. Tymczasem inwestowanie w sztuk przy pomocy banku nie musi w praktyce oznacza sigania po najdroszych artystw.

Graf. Z. Kom.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Pyszne poszukiwania
Poznaska awangarda – August Zamoyski
Agnieszka Salamon-Radecka

Jeden z najwybitniejszych polskich rzebiarzy XX wieku pozostawi po sobie stosunkowo niewielki jak na dugie ycie, jakim dane mu byo si cieszy, dorobek. Katalog jego spucizny, wydany w pocztkach lat 90. XX wieku, opracowany przez Zofi Kossakowsk-Szanajc, obejmuje 224 pozycje. S to nie tylko rzeby – te zachowane, jak i zaginione, znane jedynie z przekazw rdowych lub te z fotografii – ale take szkicowniki i opublikowane rysunki artysty, jak choby akwarela zreprodukowana na okadce pierwszego numeru „Zdroju” (t. III, z. 1: kwiecie 1918), towarzyszcego pierwszej wystawie poznaskiego Buntu, z ktrym zetkn si Zamoyski w pocztkach swojej twrczoci. Polecony przez Przybyszewskiego, na przeomie 1917 i 1918 roku nawiza listowny kontakt z Jerzym Hulewiczem, czego wynikiem sta si udzia rzebiarza w poznaskiej ekspozycji ekspresjonistw. By to jednoczenie jego debiut – do tego czasu nie prezentowa szerszej publicznoci swoich dzie. Debiut znaczcy, bowiem przede wszystkim to jego prace, dzisiaj zaginione, dwie rzeby drewniane: „Zdrj” i „Sansara” oraz akwarela i akwaforta, stay si bezporedni przyczyn skandalu towarzyszcego wystawie. Zamoyski by w tym czasie postaci kontrowersyjn take ze wzgldu na swoje wybory osobiste, co nie mniej ni „nieobyczajne” dziea mogo wywoywa opr w konserwatywnym rodowisku poznaskiego Towarzystwa Przyjaci Sztuk Piknych, gospodarza planowanej prezentacji.


Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Po(d)stp
Komentarz | niepokorny
Andrzej Biernacki

Wiele osb pewnie ju sabo przypomina sobie te czasy w Polsce, kiedy ludzie przyparci koniecznoci lub chci podrowania, masowo wychodzili na pobocza drg apa tzw. okazje. Okazj stanowili wwczas ci jeszcze do nieliczni, dysponujcy jakimkolwiek pojazdem oraz ci jeszcze bardziej nieliczni, dysponujcy pojazdem wasnym. Celowo pisz dysponujcy pojazdem, a nie samochodem, bo mwimy o czasach, kiedy autostopowicz – w akcie prawdziwej desperacji – gotowy by korzysta dosownie z kadej formy komunikacji koowej. A zdarzao si, e przyszo mu korzysta z furmanki, cignika rolniczego, a nawet z beczki asenizacyjnej. Innymi sowy: kto, kto musia, a nie mia ochoty podrowa w enujcych warunkach komunikacji publicznej, z caym spokojem znosi enad podry komunikacj alternatywn. Wtedy przynajmniej mia bogie poczucie wolnoci wyboru.
Zrazu wydawao si wic, e okoo poowy lat 70. nastpi w tym wzgldzie wyrany POSTP. W Polsce pojawi si maluch, czyli maolitraowy samochd osobowy, z ktrym to faktem nie tylko autostopowicze zwizali spore nadzieje na niezalene podrowanie. Wprawdzie te nadzieje – jak pokazay kolejne dugie lata – nie do koca byy ponne, ale te niemal od razu wylaz zwizany z tym POSTPEM PODSTP.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

„Midzy muzeum a prezbiterium”
Recenzja ksiki
Aleksandra Sikorska

„Midzy muzeum a prezbiterium” to publikacja bdca jednoczenie zapisem arcyciekawej rozmowy, wiadectwem autorskich interpretacji dzie sztuki zgromadzonych w Muzeum Archidiecezjalnym w Poznaniu, jak i minialbumem poznaskich wntrz sakralnych. Rozmowa malarza Piotra Drozdowicza z ks. prof. Marianem Lewandowskim – konserwatorem zabytkw, najpierw kustoszem Muzeum Archidiecezjalnego w Poznaniu, a pniej (do 2012 roku) jego dyrektorem, czonkiem Komisji Episkopatu Polski ds. Sztuki Sakralnej, zostaa podzielona na trzy czci. Pierwsza z nich skoncentrowana jest wok barwnej i trudnej historii Muzeum. Nie brak w niej opowieci o wanych darczycach, ktrych darowizny okazay si kluczowe dla stworzenia wyjtkowej kolekcji. I tak mowa tu m.in. o profesorze historii sztuki Eugeniuszu Iwanoyce, rodzinie Szudrzyskich, Helenie i Wiesawie Cichowiczwnach. Druga cz rozmowy dotyczy dziaalnoci czonkw kocielnej komisji artystycznej, do ktrej naley ks. Lewandowski. Rozmwca przyblia w niej, w jaki sposb powstaway po Soborze Watykaskim II prace artystyczne o charakterze kultowym i – przede wszystkim – jak dziea sakralne zostay zaadaptowane do nowych wymogw liturgii. Tematyka trzeciej czci rozmowy zogniskowana jest wok zagadnienia wspczesnej sztuki sakralnej, jej roli oraz przyszej kondycji.

„Midzy muzeum a prezbiterium. Z ksidzem Marianem Lewandowskim rozmawia Piotr Drozdowicz”, Wydawnictwo witego Wojciecha, Pozna 2017, ss. 176

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dofinansowano ze rodkw Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym