strona gwna > 
wybierz miasto:
A B C D F H L M N O P R S T W KONKURSY

Berlin
Daimler Contemporary Berlin
"Serielle Formationen. 1967/2017"
03.06.2017 - 05.11.2017

Historia kolekcji Daimlera, niemieckiego potentata motoryzacyjnego, zacza si w 1977 roku od zakupu obrazu Williego Baumeistera. Zbiory dzie sztuki stopniowo rozrastay si, co zainspirowao przedsibiorcw do podzielenia si nimi z szersz publicznoci. Tak oto, w 1999 roku, powstaa Daimler Contemporary Berlin – galeria umiejscowiona w samym sercu berliskiego Potsdamer Platz, a dokadnie – w Haus Huth, kamienicy secesyjnej – jedynej zachowanej w tej okolicy. Otoczenie nowoczesnych wieowcw wspgra z tym, co eksponowane jest w rodku tej przestrzeni wystawienniczej. Na kolekcj Daimlera skadaj si bowiem przede wszystkim dziea abstrakcyjne: poczwszy od awangardy spod znaku Bauhausu i konstruktywizmu, przez grup Zero, po minimal art oraz Neo Geo. Nie dziwi wic fakt, e Renate Wiehager, dyrektorka teje placwki, postanowia zorganizowa tu pokaz „Serielle Formationen. 1967/2017”. Na szeciuset metrach kwadratowych Haus Huth mona oglda rekonstrukcj wystawy „Serielle Formationen” (niezwykle wanej dla niemieckiej, ale i europejskiej historii sztuki XX wieku), bdcej jedn z pierwszych na Starym Kontynencie manifestacji redukcjonistycznych i minimalistycznych tendencji. Prezentowana pierwotnie w 1967 roku w galerii przy Frankfurter Universitt (pod opiek kuratorsk Petera Roehra i Paula Maenza), gromadzia 62 prace 48 artystw z Niemiec, Francji, Czech, Wgier czy Stanw Zjednoczonych. Wsplny mianownik wszystkich realizacji stanowiy wanie tytuowe „seryjne formacje” – repetytywne struktury, bazujce na geometrycznym ukadzie kraty.
Okoo roku 1965 wielu niemieckich twrcw, takich jak Hanne Darboven, Charlotte Posenenske, Gnther Uecker, Blinky Palermo czy Franz Erhard Walther, odwiedzao Nowy Jork z intencj wystawiania tam swoich prac, ale i zawierania znajomoci. I cho minimalizm zyska w USA silny instytucjonalny i dyskursywny charakter dopiero kilka lat pniej, sta si podnym tematem dla artystycznych dziaa w Europie. Systemowo, powtarzalno, wariantywno aranacji poszczeglnych jednostek, a take funkcjonalno i industrialno nowych materiaw stanowiy pola bada szeregu europejskich artystw. Ponadto w wielu przypadkach z ograniczeniem do minimum rodkw wyrazu wizao si mylenie o obrazie, rzebie czy obiekcie w kategoriach transcendentnych, ale te odzwierciedlajcych wspczesne realia spoeczestw kapitalistycznych.
Dzisiaj, podobnie jak 50 lat temu, wystaw „Serielle Formationen” zasilaj prace reprezentujce rnorodne zjawiska artystyczne, tematyzujce seryjno i matematyczny porzdek. Na ekspozycji znalazy si realizacje m.in.: Andre, Armana, Christo i Jeanne-Claude, Flavina, Haacke, Hke, Judda, Kusamy, Le Witta, Manzoniego, Martin, Stelli czy Warhola. Najnowszy pokaz w Daimler Contemporary Berlin stanowi cz wikszego projektu, dotyczcego losw minimalizmu w Niemczech, realizowanego przez t instytucj od 2005 roku.  (Wojciech Delikta)

Widok wystawy „Serielle Formationen”, 1967-2017,fot. Daimler Contemporary Berlin

[zwi]

   »

W padziernikowym „Arteonie” Michal Haake przyglda si dwm wizjom Polski, prezentowanym w Muzeum Narodowym w Krakowie na pokazie „#dziedzictwo” oraz na wystawie staej w Pawilonie Czapskiego. Z kolei Andrzej Biernacki komentuje wynik tegorocznej edycji Spojrze i wystaw pokonkursow w Zachcie, Karolina Staszak komentuje wystaw „Zwyke rzeczy” w Czytelni Sztuki w Gliwicach i towarzyszc jej dyskusj „Zwyke rzeczy, dobre rzeczy?” z udziaem filozofw, etykw, historykw sztuki i dziennikarzy. W najnowszym „Arteonie” w ramach „Czytania sztuki” Piotr Bernatowicz interpretuje „Sztuk konsumpcyjn” Natalii LL.Aleksandra Sikorska recenzuje prezentacj „By kobiet” w Paacu Schoena w Sosnowcu. Twrczo Ferdinanda Hodlera przy okazji wystawy w Leopold Museum w Wiedniu przyblia Aleksandra Kargul. Kontynuujc seri zwizan ze stuleciem awangardy w Polsce, tym razem Agnieszka Salamon-Radecka w kontekcie wystawy „Formici” w Paacu Prezydenckim omawia ten ruch w polskiej sztuce. W najnowszym „Arteonie” rwnie Andrzej Szarek rekomenduje twrczo rzebiarza Grzegorza Gwiazdy, a Wojciech Delikta recenzuje film Pierre’a Bismutha, ktry poszukuje tajemniczego dziea Eda Ruschy na pustyni Mojave. W serii dotyczcej rynku sztuki Dorota aglewska odpowiada na pytanie, gdzie szuka dziea. W „Arteonie” ponadto inne recenzje, komentarze, aktualia i stae rubryki.

Okadka: Leszek Sobocki, „Polak”, 1979, olej, pil, 90 x 90 cm, fot. Muzeum Narodowe w Krakowie, obraz eksponowany w ramach wystawy „#dziedzictwo” w MNK

Dwie wizje Polski
„#dziedzictwo” i Pawilon Czapskiego w MNK
Micha Haake

Niezbywalnym skadnikiem polskiego dziedzictwa jest, take w wietle wystawy, religijno Polakw. Wiele eksponatw odnosi do jej oblicza ludowego. Deprecjonowali je czsto tzw. katolicy otwarci, jak kiedy „Tygodnik Powszechny”, ktry zarzuca prymasowi Wyszyskiemu jej zbytnie dowartociowanie. Na wystawie wiadectwa religijnoci ludowej znajduj si wraz z tymi, ktre przypominaj o najgbszych aktach wiary chrzecijaskiej, jakie uczynili w. Maksymiliana Kolbe czy w. Faustyna. Czy religia chrzecijaska powinna sta si istotnym skadnikiem polskiego dziedzictwa? Innymi sowy, czy jest waciwe, e w Polsce pozostaje ona odniesieniem dla refleksji, np. na temat obecnoci islamskich imigrantw w Europie? Nie jest brana pod uwag, jak mona sdzi, w spoeczestwach Europy Zachodniej, a w kadym razie nie jako odniesienie wartociowane dodatnio. Przyjdzie to oceni po owocach.

Jerzy Nowosielski, „w. Paraksewa Mczennica”, 1974 ikona, olej, deska, materiay prasowe Muzeum Narodowego w Krakowie

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Lookratywny (kon)kurs dla zbkujcych aktywistw
Spojrzenia 2017
Andrzej Biernacki

„Teza zaoycielska” konkursu Spojrzenia, przyznajmy, wspaniaomylnie otwierajca modym drog na salony Galerii Narodowej i tym samym ogniskujca na ich dziele spojrzenia publicznoci i krytyki, wywodzi si z najlepszych tradycji i ducha tego miejsca, symbolizowanego nazw (Zachta). Sk jednak w tym, e po selekcji sw szans otrzymuje tylko picioro kandydatw raz na dwa lata, z klucza preferencji, o ktrych mona powiedzie wszystko, tylko nie to, e s obiektywne (skad Komitetu Nominujcego bynajmniej nie jest ustalany losowo). Oczywicie, nie ma sensu czyni zarzutu z faktu deficytu obiektywizmu tego czy innego sita. Warto uprzedzi po prostu, e wybr ten nie dokonuje si z automatu i nie stoj za nim jacy anonimowi, bezstronni analitycy, tylko mocno zaangaowani w rne aspekty aktualnego „rynku” sztuki gracze, np. instytucjonalni, albo te zwizani z instytucjami artyci (w tym roku komitetowi przewodzia uczestniczka Spojrze 2003, artystka Paulina Oowska). Wynik tych nominacji czsto bywa dziwaczny. Zdarzaj si przypadki, np. w tej edycji, typowania do finau Spojrze artystw/dziaaczy, dla ktrych wystawa w galerii (nawet jeli narodowej) nie tylko nie jest adnym wyrnieniem, ale wrcz najmniej odpowiednim miejscem prezentacji specyfiki ich aktywnoci (!). Chodzi o tych, zajmujcych si, jak to okrelia kuratorka tegorocznych Spojrze, Dorota Monkiewicz, „twrczoci reaktywn, w sposb krytyczny odnoszc si do otaczajcej rzeczywistoci – obyczajowej, spoecznej i politycznej”, ktrych „obraz wiata zbudowany jest wok takich poj, jak aktywizm i eskapizm, dyscyplina i entropia, protest i egzystencjalna ironia”. Ktrzy, jak dodaa kuratorka, musz „WYCOFYWA SI DO GALERII”!

Na pierwszym planie: ukasz Surowiec, „Black Block”, 2017, instalacja; po lewej: Agata Kus, „Lacrimosa”, 2017, olej, ptno, fot. materiay prasowe Zachty – Narodowej Galerii Sztuki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Nasze i wasze narzdzia zbrodni i szcztki
Wystawa i dyskusja w gliwickiej Czytelni Sztuki
Karolina Staszak

Nie ma wikszego znaczenia, czy w punkcie wyjcia uznam fotografie Katarzyny Mirczak za prace artystyczne. Na mocy instytucjonalnej definicji sztuki takimi one s i dzi nie sposb z tym dyskutowa. Z pewnoci eksponowane wanie w gliwickiej Czytelni Sztuki prace z cyklu „Znaki specjalne” (fotografie preparatw anatomicznych – fragmentw wytatuowanych skr winiw) oraz „Narzdzia zbrodni” (fotografie rozmaitych przedmiotw, ktre posuyy do odebrania ludzkiego ycia) posiadaj cechy, ktre Christine Sourgins wyrnia jako charakterystyczne dla sztuki wspczesnej (nie myli ze wspczesn praktyk artystyczn w szerszym rozumieniu). A wic tak, jak sztuka wspczesna usiuj: „zbi z tropu”, „wprawi w zakopotanie”, „intrygowa”, „wytrca z rwnowagi”, „odebra nam punkty orientacyjne”. Nie jest jednak prawd, e pozostajemy bezradni wobec artefaktw sztuki wspczesnej. Przede wszystkim naley traktowa je powanie i prbowa zrozumie, czym one s.
W Czytelni Sztuki nastpia sytuacja wyjtkowa, poniewa dyrektor Grzegorz Krawczyk, godzc si na kontrowersyjn wystaw, jednoczenie wspar debat zorganizowan z inicjatywy Ewy Chudyby (kierowniczki Dziau Edukacji Muzeum w Gliwicach, filozofa), w ramach ktrej uczestnicy podjli problem „emancypacji dziaa artystycznych wzgldem oceny etycznej”, a ich specjalnie przygotowane z tej okazji teksty mona przeczyta na stronie Czytelni, do czego gorco zachcam. Poniej przedstawiam kilka moich uwag na temat fotografii Katarzyny Mirczak.

Katarzyna Mirczak, z cyklu „Znaki specjalne”, 2010, fot. © Katarzyna Mirczak, materiay prasowe Czytelni Sztuki

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Przypadek Natalii LL
„Sztuka konsumpcyjna” Natalii LL
Piotr Bernatowicz

Urzeczowienie ludzkiej seksualnoci, oderwanie jej od mioci, z ktr wi si odpowiedzialno, wierno i prokreacja, to kluczowe zaoenie rewolucji seksualnej. Dziki antykoncepcji i aborcji, a take propagowaniu wolnych zwizkw, seks staje si wanie jedn z wielu zmysowych przyjemnoci, ktrych dostarczaj wanie rzeczy. I tu moe dochodzimy do sedna – rzecz staje si nie tyle erotyka, ile raczej partner dostarczajcy erotycznej satysfakcji. Zastpienie w pracy Natalii LL mskiego organu bananem i parwk nie ma charakteru krytycznego, ale raczej charakter koniecznego, ze wzgldu na obyczajowe wzgldy i cenzur, substytutu. Jej ostrze nie jest skierowane w stron pornografii i reklamy po to, by obnay te mechanizmy – byoby to zreszt absurdalne w latach 70. – ale przeciwnie, jest ekspozytur mechanizmw pornografii i reklamy w obszarze sztuki. Metaforycznie mwic – jest to jak przebinieg przemysu pornograficznego, przebijajcy w do restrykcyjnej akurat pod tym wzgldem kulturze Peerelu.

Natalia LL, „Sztuka konsumpcyjna”, 1974, 50 x 50 cm (wystawa „Dama w lustrze. Strategie artystyczne kobiet w latach 70-tych XX w.” w Galerii Piekary, Pozna, 23.06-29.09.2017), mat. pras. Galerii Piekary

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ukady rwnolege
Ferdinand Hodler w Leopold Museum
Aleksandra Kargul

Najbardziej znanym z obrazw autorstwa szwajcarskiego malarza Ferdinanda Hodlera, ktremu powicona zostaa najnowsza ekspozycja w wiedeskim Leopold Museum, jest bez wtpienia stworzona w latach 1889-1890 „Noc”. Obraz ten, odrzucony podczas genewskiej Wystawy Sztuk za obsceniczno, pniej cieszcy si jednak duym powodzeniem na paryskim Salonie, gdzie wzbudzi zainteresowanie m.in. Pierre’a Puvis de Chavannes oraz Auguste’a Rodina, oraz Wystawie wiatowej dziesi lat pniej, stanowi sztandarowy przykad symbolizmu w malarstwie, a take swoisty manifest twrczy Hodlera. Due i stosunkowo wskie, horyzontalne ptno wypeniaj przedstawienia nagich, czciowo jedynie osonitych pachtami czarnego materiau kobiet i mczyzn pogronych w gbokim nie. Wyjtek stanowi posta w centrum, bdca bez wtpienia autoportretem artysty, z przeraeniem wpatrzona w tkanin przybierajc skulon midzy jego nogami ludzk form. Owa senna, jak mona domniemywa, mara, a take silny kontrast wywizujcy si midzy realistycznie odmalowanymi ciaami a skalistym, abstrakcyjnym niemal krajobrazem oraz ograniczona jedynie do plam waloru, bkitw i stumionych brzw kolorystyka stanowi o niepokojcym wydwiku caoci.

Ferdinand Hodler,  „The Night”, 1889-1890, oil on canvas, 116,5 x 299 cm, Museum of Fine Arts Berne, fot. materiay prasowe Leopold Museum

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Stare nowe
„By kobiet” w Paacu Schoena w Sosnowcu
Aleksandra Sikorska

Na wystawie pokazano wiele dobrych prac, w tym te pojedyncze obrazy twrcw wybitnych, jak i sabych (np. Janiny Kraupe „Autoportret z horoskopem”, prace Michaa Minora czy te Magorzaty Rozenau „Brunetki, blondynki”). Ta rozbieno w jakoci wystawianych dzie jest atwo dostrzegalna, nawet dla widza o niewprawionym oku. Wydaje si, e autorzy ekspozycji w celu zwikszenia liczby przedstawianych dzie do grona cenionych nazwisk dodali prace twrcw o znacznie mniejszych umiejtnociach. Ale nie jest to jedyna przyczyna mojego niezadowolenia. Ot, wystawie sosnowieckiej towarzyszy katalog, ktrego poszczeglnym czciom odpowiadaj tytuy jej moduw. I na tym koczy si jakakolwiek jego spjno. Nie jest to katalog, ktrego gwnym tematem s wystawiane dziea sztuki. We fragmencie tekstu, ktremu patronuj „salon i buduar”, nie odnajdujemy adnych informacji na temat dziaa dam skoncentrowanych wok ycia towarzyskiego (podobna sytuacja dotyczy take pozostaych moduw wystawy). W tekcie autorstwa Ewy Chmielewskiej moemy za to przeczyta, pisan chyba – jak mniemam – na kolanie krtk histori ruchu feministycznego a po wspczesno. Sam sposb przywoywania w katalogu realiw historycznych czsto jest zdawkowy, jednostronny. Autorka piszc o historii ruchu emancypacyjnego w Polsce, nie wspomina np. o tym, e zaborcy byli niechtni ideom emancypacyjnym, za to krytykuje dziaalno szk przyklasztornych, w ktrych uczono dziewczta czytania i pisania. Nie ukazuje rnorodnoci postaw emancypacyjnych polskich artystek, ktrych dziaalno skupiaa si na rnych kwestiach; nie odnotowuje, e czsto poetki i pisarki w swoich dziaaniach prezentoway wartoci dalekie od feminizmu, o czym wiadczy choby postawa Gabrieli Zapolskiej – bohaterki pokazywanej na wystawie akwareli Juliana Faata z 1898 roku („Portret Gabrieli Zapolskiej”).

Jadwiga Maziarska, „Kompozycja”, 1973, materiay prasowe Muzeum w Sosnowcu

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Ekspresjonici polscy
Wystawa „Formici” w Paacu Prezydenckim
Agnieszka Salamon-Radecka

Formici chcieli zdominowa polsk scen plastyczn, ale czy rzeczywicie im si to udao? Czy ich twrczo nie pozostaa jednak do koca zjawiskiem niszowym, wyolbrzymionym przez pniejszych apologetw? Czy mimo szczerych chci stworzenia rodzimej formuy sztuki narodowej – nowoczesnej w formie i tradycyjnej w treci – rzeczywicie im si to udao? Niema zasug dla utrwalenia stereotypu odda formistom guru awangardy polskiej XX wieku, sam Strzemiski, ich wanie mianujc bezporednimi poprzednikami polskich konstruktywistw – jego zdaniem to formistyczne eksperymenty formalne zbudoway podwaliny pod abstrakcj geometryczn w sztuce polskiej i eksperymenty formalne, jakie sam podejmowa. Naley pamita jednak o tym, e Strzemiski przyjecha (bo przecie nie powrci) do Polski dopiero w 1921 roku i jako ywo niewiele wiedzia o tym, co te w sztuce polskiej dziao si w latach bezporednio ten przyjazd poprzedzajcych, a raczej wiedzia tyle, ile mu opowiedziano... A moe te jako formistw postrzega, podobnie jak Irena Jakimowicz, wszystkich, ktrzy w latach 1918-1922 z formistami wystawiali…

Jan Hrynkowski, „Ucieczka do Egiptu”, 1917, drzeworyt, papier, Muzeum Narodowe w Krakowie, fot. Jacek widerski / Pracownia Fotograficzna MNK

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Gra indywidualna
Rekomendacje | Grzegorz Gwiazda
Andrzej Szarek

Czowiek zawsze podejmowa prby zrozumienia siebie, niezgbionej tajemnicy istnienia, zoonoci duchowo-cielesnej. Odkrywamy to w niemal kadym kcie historii sztuki. Podziwiamy, czsto bezimiennych, autorw epoki paleolitu, staroytnoci, mistrzw renesansu, gotyku, baroku – a do dzi. Wydaje si, e w tak dugim okresie wszystko wielokrotnie powtrzyo si i stao si cyklem. Ale sztuka nie jest por roku, ona yje, rozwija si, jest procesem, opartym na wraliwoci i wiadomoci. Jest jak ocean, czasem grony, czasem nudny i smutny, ale wci nieuregulowany i nieobliczalny.
Na uczelniach artystycznych spotykamy si czasem pierwszy raz z prawdziw nagoci, studiujc akt. Dla niektrych to ogromne wyzwanie i emocje. Model to nie lala malowana ani kuka, ani te martwa natura. To take nie tylko karoseria dla duszy. Studiowanie aktu jest nie tylko poznawaniem obcego ciaa, ale jedn z wyszych form poznawania siebie. Odnosz wraenie, e Grzegorz Gwiazda wie, o czym pisz. Studiowa w Akademii Sztuk Piknych w Poznaniu, w midzyczasie uczy si w ramach stypendium na Accademia di Belle Arte di Brera w Mediolanie. Studiowa w dobrym tego sowa znaczeniu. W 2009 roku w warszawskiej Akademii Sztuk Piknych obroni dyplom „Oto Czowiek” w pracowni prof. Adama Myjaka.

Grzegorz Gwiazda, „Heretyk”, 2013, papier i ywica, 230 cm, fot. dziki uprzejmoci artysty

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Od gied staroci po targi sztuki: gdzie szuka dziea?
Architektura rynku sztuki
Dorota aglewska

Zacznijmy od dwch uwag rzucajcych wiato na struktur rynku sztuki na wiecie. Po pierwsze, istotny jest konflikt pomidzy indywidualnymi graczami, dilerami sztuki i marszandami a midzynarodowymi korporacjami w postaci najwikszych domw aukcyjnych. Souren Melikian opisywa ten podzia w „Inside the Mind of an Art Dealer” jako nieformaln wojn midzy dilerami a domami aukcyjnymi. Dodawa, e odpowied na pytanie, kto wojn t wygra, spdza sen z powiek profesjonalistom rynku. Po drugie, architektura samego rynku aukcyjnego na wiecie to waciwie cztery grupy: swoisty tandem domw Sotheby’s i Christie’s, potem: domy aukcyjne posiadajce midzynarodowy zasig, jak Dorotheum, Bonhams, Drouot czy Lempertz. Trzecia grupa to domy posiadajce tylko narodow pozycj, a czwarta – lokalne domy aukcyjne. Na rynku polskim konflikt midzy indywidualnymi graczami a domami aukcyjnymi nie rysuje si jeszcze tak znaczco, cho trzeba zauway, e w mediach prym wiod wanie aukcyjni gracze – choby z uwagi na naganiane przypadki wysokich sprzeday. Ponadto na rodzimym rynku aukcyjnym mona zauway jedynie dziaaczy o krajowym i lokalnym zasigu.

Graf. Z.Kom.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Tajemnica pewnego kamienia
„Where is Rocky II?” Pierre’a Bismutha
Wojciech Delikta

W 1979 roku Ed Ruscha stworzy rzeb imitujc zwalist ska, a nastpnie umieci j w sekretnym miejscu, na odludziu kalifornijskiej pustyni Mojave. Prac, wykonan z wkna szklanego i kamiennego pyu, zatytuowa „Rocky II” (na cze kasowego wwczas filmu z Sylvestrem Stallone). Wtopia si ona w dziki krajobraz tak dokadnie, e nie sposb byo j odrni od prawdziwych gazw rozsianych wok. Ca akcj – od powstania dziea, przez jego transport, po umiejscowienie na pustkowiu – nagray kamery filmowcw z BBC, ktrzy w 1980 roku wyemitowali dokument o artycie. Od tamtej pory such po „Rocky II” zagin. Nie wiadomo, czemu suy miaa ta artystyczna realizacja ani gdzie dokadnie si znajduje. Sam autor nigdy nie wspomnia o niej publicznie i prno szuka jej w catalogue raisonn twrcy. Jakby celowo miaa pozosta w ukryciu. Po latach, za spraw dokumentu BBC, o pustynnej rzebie Amerykanina dowiedzia si Pierre Bismuth. „Jaki sens ma dzieo, ktrego nie mona zobaczy i o istnieniu ktrego nie wie niemal nikt?” – pyta francuski artysta. Aura absurdu i tajemnicy wok sztucznej skay wydaa mu si doskonaym materiaem na ekranow histori. Tak wanie powsta „Where is Rocky II?” (2016) – film, bdcy aliaem dokumentu oraz fikcji; komedii i sensacji. Po pokazach w Locarno i Rotterdamie, a take w Tate i BOZAR, polscy widzowie mogli obejrze penometraow opowie Francuza we Wrocawiu, podczas tegorocznej edycji Midzynarodowego Festiwalu Filmowego T-Mobile Nowe Horyzonty – w ramach sekcji „Filmy o sztuce”. Istotnie, „Where is Rocky II?” podejmuje temat sztuki, ale i sam w sobie stanowi artystyczny projekt Bismutha, znanego z wyrafinowanego humoru, gry konwencjami i demaskowania manipulatorskich mechanizmw wspczesnej kultury.

Kadr z filmu „Gdzie jest Rocky II?”, materiay prasowe Midzynarodowego Festiwalu Filmowego w Locarno

 

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Aromat identyczny z naturalnym
Komentarz  niepokorny
Andrzej Biernacki

Wszystko wskazuje na to, e z takimi frazami jak ta zacytowana, wywodzca si z peerelowskiej strategii przyjemnego kamuflau braku i oficjalnego sankcjonowania imitacji jako normy, najwyraniej bdziemy si musieli w III RP (w IV?) przeprosi. Na pocztek w odniesieniu do obszaru sztuki. Jej stale otwarta formua, a wic brak definicji podstawowej, prowadzi do oczywistej obstrukcji w kwestii formuowania definicji pochodnych (np. artysty, dziea) i w ogle do rozgardiaszu panujcych w tej sferze poj. Gdy do tego dodamy rozgardiasz w zakresie wiadomoci istnienia tego pierwszego rozgardiaszu, wikszo rezydentw folwarku sztuk wyczuje ten charakterystyczny aromat spraw, ktry nie wietrzony, w kocu bdzie identyczny z naturalnym.

Ilustruje to m.in. sytuacja, w jakiej znaleli si uczestnicy krakowskiej Oglnopolskiej Konferencji Kultury, zwaszcza w czci dotyczcej sztuk wizualnych. Wnoszc z samego skadu panelistw (kuriozalnego z wielu przyczyn, ale o tym przy innej okazji), mona byo podejrzewa, e pogadaj sobie tam jak g z prosiciem. Czyli tak mniej wicej, jak w Warszawie rozmawia np. ZPAP z OFSW albo jak stary Warsaw Gallery Weekend z nowym Warsaw by Art lub – nie przymierzajc – Galeria Browarna z Rastrem, gdyby w ogle rozmawiali. Wszyscy ci dugo jeszcze ze sob nie pogadaj, bo od lat nie dokonuje si w Polsce – jak chciaby Jakub Banasiak – adna kulturalna archipelagizacja gosw i stanowisk, tylko ordynarna jatka „Gangsterw i filantropw” sztuki, oczywicie, w aurze pozorw generowanych pod siedzcego na kasie kultury urzdnika ministerstwa (wedug wzorca „Panie Jzefie, lewe koniaki do Wisy, gramatura pena, obsuga uprzejma”). Z tym, e o ile jedni ju si byli dawno rozpostarli na moliwociach z poprzednich rozda, o tyle inni aspiruj na rympa, z ptnem w kieszeni i wiadomoci asymetrii swego aosnego pooenia.

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Dofinansowano ze rodkw Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym

Artyku dostpny w wydaniu drukowanym